Osoby

Trwa wczytywanie

Gustaw Holoubek

Jedną rolą – Gustawa-Konrada w Dziadach w inscenizacji Kazimierza Dejmka, w Teatrze Narodowym w Warszawie (1967) – zapisał się trwale w historii kultury polskiej, nie tylko w historii teatru. Ta rola jest dzisiaj mitem, podobnie jak Wielka Improwizacja w jego wykonaniu, mówiona w całości, pozbawiona egzaltacji, patosu i sztuczności romantycznych zaśpiewów. Konrad Holoubka wadził się z samym sobą i Panem Bogiem na intelekt; ani przedtem, ani potem Wielkiej Improwizacji nie mówił tak nikt, choć wielu wybitnych aktorów mierzyło się z Gustawem-Konradem.

Nie tylko jednak w Dziadach Holoubek grał inaczej niż jego poprzednicy. Rewelacją był już jego warszawski debiut – sędzia Cust w sztuce Ugo Bettiego Trąd w Pałacu Sprawiedliwości (1957). O Holoubku zaczęto pisać: „aktor myślący”, „aktor intelektualny”, „aktor grający z dystansem”. Zacieranie granic pomiędzy prywatną osobowością a postacią sceniczną było charakterystyczną cechą jego aktorstwa, które jeszcze w początkach kariery, w teatrze katowickim, polegało „na rozmaitych próbach robienia tego, co nazywamy sztuką naśladowczą”. Warszawską metamorfozę Holoubka najtrafniej ujął pisarz Adolf Rudnicki: „należy on do owej rasy aktorów, którzy grają tylko siebie, a których nigdy nie ma się dosyć. Więcej, należy on do tej rasy aktorów, którzy zawsze powinni pozostać sobą, bowiem zespół środków aktorskich, technicznych, jaki mają nam pokazać, nie może być bardziej ciekawy od nich samych”.

Pozycję swą ugruntował Holoubek rolami Goetza (Diabeł i Pan Bóg Sartre’a), Edypa i Hamleta w Teatrze Dramatycznym  (którego później był dyrektorem i gdzie stworzył jeden z najlepszych w powojennej Polsce zespołów teatralnych, rozwiązany przez władze w stanie wojennym). Na tej samej scenie, we współpracy z Jerzym Jarockim, narodził się Szekspirowski Król Lear, potem Skrzypek w Rzeźni i Superiusz w Pieszo Sławomira Mrożka. Publiczność pamięta także inne role teatralne Holoubka: Przełęckiego (Uciekła mi przepióreczka Żeromskiego), Segismunda (Życie snem Calderóna), Tomasza Becketa (Mord w katedrze Eliota), Fiora (Operetka Gombrowicza), Bohatera (Mała Apokalipsa Konwickiego). Z biegiem lat Holoubek stał się aktorem, który w swoich rolach teatralnych i filmowych (m.in. Kuba Kowalski w Pętli Wojciecha Hasa, Gospodarz w Salcie, Maks w Jak daleko stąd, jak blisko, Poeta w Lawie Tadeusza Konwickiego) wyrażał dylematy współczesnego polskiego inteligenta. „Holoubek podporządkował aktorstwo sposobowi bycia, uwikłał je w rzeczywistość polityczną, w inteligenckie racje i wybory, narzucił swoją osobowość, przyzwyczaił publiczność do tego, że jest kimś więcej niż aktorem” – jak napisał Janusz Majcherek [Gustaw Holoubek, 1997].

Warto dodać, że był prezesem SPATiF-u, honorowym prezesem Związku Artystów Scen Polskich, a w latach 1976-1982 zasiadał w Sejmie PRL (zrezygnował z mandatu po wprowadzeniu stanu wojennego); był też senatorem I kadencji wybranym z ramienia Komitetu Obywatelskiego (w latach 1989-1991).

Jako artysta Holoubek konsekwentnie trwał w pewnych przekonaniach i nie poddawał się modom. Należał do pokolenia aktorów, którzy kultywowali słowo, a wraz z nim coś znacznie głębszego – etos mówienia. W teatrze, filmie czy telewizji dla Holoubka aktora, reżysera i dyrektora wskazanie było jedno: „Mowa jest głównym środkiem wyrazu i nie zastąpią jej żadne eksperymenty”. Sam wypracował absolutnie indywidualny styl mówienia, z charakterystycznym przedłużaniem głosek na końcu wyrazów i zaskakującym pauzowaniem jako puentą niedomówień; osobliwym „złamaniem” rytmu podkreślał często zawieszenia myśli. Wprawdzie jego dykcja nie była idealna, lecz w jakiś niewytłumaczalny sposób podbijała walory mówionej prozy czy wiersza (legendarna była m.in. jego recytacja Beniowskiego Słowackiego). Kochał klasykę i do końca życia pozostał tej miłości wierny (ostatnia reżyseria – Król Edyp Sofoklesa w Teatrze Ateneum, 2004). Cenił także „małą klasykę”: Zapolską, Perzyńskiego, Rittnera, Kisielewskiego, Bałuckiego i Szaniawskiego, których sztuki wielokrotnie realizował, również w Teatrze TV (m.in. Panna Maliczewska, Dwa teatry).

Do autorów dzisiejszej awangardy w teatrze miał stosunek nieprzejednanie negatywny i kpiący, a ten jego konserwatyzm był głęboko umotywowany, wypływał ze światopoglądu i z praktyki twórczego życia, w którym sztuka miała dla niego swoje nieprzekraczalne granice, a także konwencje. We Wspomnieniach z niepamięci Holoubek napisał: „Jedna wszakże okoliczność, pomimo różnic światopoglądowych, czyni nas podobnymi. Nie wiem nawet, czy nie jest jedynym, wspólnym dla wszystkich, znakiem człowieczeństwa. To jest tęsknota za światem wyobrażonym. Światem idealnym, w którym wszystkie normy estetyczne i wszystkie normy moralne znalazłyby urzeczywistnienie”.

Barbara Osterloff,2015

Bibliografia

  • Gustaw Holoubek, [red. Ewa Natorska], Państwowy Teatr Ateneum, Warszawa 1997;
  • Gustaw Holoubek. Wspomnienia z niepamięci, wstęp Jan Holoubek, wyd. 2 popr. i uzup., Wydawnictwo Marginesy, Warszawa 2013;
  • Andrzej Hausbrandt / Gustaw Holoubek, Teatr jest światem, Wydawnictwo Literackie, Kraków-Wrocław 1986;
  • Małgorzata Terlecka-Reksnis, Holoubek. Rozmowy, Wydawnictwo Prószyński i S-ka, Warszawa 2008.

Mówiona encyklopedia teatru polskiego

 

Gustaw Holoubek by Instytut Teatralny on Mixcloud

 

Pracownia

X
Nie jesteś zalogowany. Zaloguj się.
Trwa wyszukiwanie

Kafelki

Nakieruj na kafelki, aby zobaczyć ich opis.

Pracownia dostępna tylko na komputerach stacjonarnych.

Zasugeruj zmianę

x

Używamy plików cookies do celów technicznych i analitycznych. Akceptuję Więcej informacji