Przedstawienia

Trwa wczytywanie


utwór
Wesele (Stanisław Wyspiański)
miejsce premiery
Teatr Powszechny, Warszawa
data premiery
26 października 1963
uwagi
Od 15 stycznia 1969 przedstawienie włączono do repertuaru Teatru Narodowego. 15 stycznia 1969 zagrane razem z "Wyzwoleniem" z okazji setnej rocznicy urodzin Stanisława Wyspiańskiego.
inscenizacja
Adam Hanuszkiewicz
scenografia
Adam Kilian
muzyka
Kazimierz Serocki
asystent reżysera
Marek Wojciechowski

Opis przedstawienia

„Wesele” w Teatrze Telewizji (1963). Mieczysław Milecki (Dziennikarz), Wojciech Siemion (Chochoł).

Adam Hanuszkiewicz sięgał po Wesele Stanisława Wyspiańskiego dzie­sięcio­krotnie. Po raz pierwszy w roku 1963, kiedy przygotował widowisko dla Teatru Telewizji. Uważano go już wtedy za reżysera, który z powodzeniem podjął próbę odnowienia języka telewizyjnego medium. Po emisji Wesela (11 marca) pisano, że „środkami artystycznymi właściwymi telewizji udało się przekazać milionom widzów piękno i urok poezji Wyspiańskiego” [Szydłowski 1963, nr 13]. Spektakl uznano za wydarzenie, acz nie bez zastrzeżeń. Jedno z nich dotyczyło przypisania ról wszystkich „osób dramatu” Chochołowi, które to rozwiązanie reżyser powtórzył w zrealizowanej pół roku później premierze w warszawskim Teatrze Powszechnym. „Koncepcja ta – tłumaczył – wzięła się z poglądu, że Chochoł to spiritus movens całej «zabawy», że zjawy w Weselu nie mają charakteru zjaw «realnych», obiektywnych z teatru romantycznego. Są to tylko wyobrażenia ludzi, którym się ukazują” [woy, Wesele Hanuszkiewicza, 1963]. Natomiast w Słowie od reżysera zamieszczonym w programie do przedstawienia Hanuszkiewicz asekurował się przed ewentualnymi zarzutami o „szarganie świętości”. Tłumaczył, że „krakowska tradycja inscenizacji Wesela i jej twórca, reżyser Adolf Walewski”, nie mogą być dla niego „świętością”, jest nią natomiast „idea nadrzędna, idea poetyckiego, a drapieżnego pamfletu politycznego Wesela i jego autor” (ważną inspiracją był dla Hanuszkiewicza szkic Konstantego Puzyny Zagadnienia „Wesela” z 1955 roku [Puzyna 2009]). Ponadto reżyser deklarował „wierność autorowi”, rozumianą jako „wierność naczelnej idei jego utworu realizowanej najsumienniej środkami teatralnymi wykrystalizowanymi przez naszą epokę – i do niej skierowanymi” [Hanuszkiewicz 1963]. Wszystkie te słowa wpisywały się w Hanuszkiewiczowską strategię uwspółcześniania klasyki. Wesele miało być „mocną przygrywką do zrywających z kanonami i przyzwyczajeniami inscenizacji następnych” [Niedziółka 1996, s. 18].

Adam Kilian, projekt scenografii do „Wesela”, 1963. Z archiwum rodziny Kilianów.

Hanuszkiewicz i tym razem dokonał skrótów w tekście dramatu, zmienił kolejność scen, ponadto „wprowadził dialogi między Radczynią a Kliminą z epizodów odrzuconych” [Węgrzyniak 2001, s. 159]. Zaprosił jednak do współpracy innego scenografa (w Teatrze Telewizji był to Krzysztof Pankiewicz), co miało zasadnicze znaczenie dla kształtu inscenizacji. Na scenie nie było bronowickiej chaty. Adam Kilian zaproponował Hanuszkiewiczowi zastąpienie jej stylizowaną szopką krakowską. „Przyniosłem kolorową fotografię Ezenekierowskiej szopki – wspominał – w której zakleiłem dół z kolumienkami, i powiedziałem, że tam jest obrotówka. „Jak to obrotówka, Pan żartuje” – mówi Hanuszkiewicz. „I takie kolorowe”. Po trzech dniach dał jednak zgodę! Podejrzewam, aczkolwiek nie mam dowodów, że Hanuszkiewicz porozumiał się z Janem Kottem. Tak czy inaczej, okazał odwagę, bo mało kto by się na taki pomysł zdecydował” [Ruch wachlarza, 1997].

Ostatecznie na scenie Teatru Powszech­nego stanęła piętrowa kons­trukcja wsparta na czterech rzeźbionych filarkach, zwieńczona trzema wieżami (pomiędzy nimi stały jeszcze dwie mniejsze wieże-zegary). „Wieże mojej szopki obracały się, wieża centralna stała się pałubą Wernyhory, a inne – Pana i Rycerza, lecz nie starczyło mi już wież na pozostałe osoby dramatu. Dodałem pajaca, to był Stańczyk, i słup – to był Szela” [tamże]. Ruchoma, obrotowa podłoga zwielokrotniła ruch Wesela; „nadała mu dynamikę” [Miłkowski 2015]. W akcie I postacie wjeżdżały na scenę parami, jak lalki w szopce. Prowadziły ze sobą dialog, a następnie znikały, uwożone przez obrotówkę, by za chwilę powrócić w wirze tańca. Ubrane w stylizowane w formie i, jak to u Kiliana, odważne w kolorystyce kostiumy (ostre połączenia barw, różu i pąsowej czerwieni, turkusu z amarantem; fantazyjne ornamenty ludowe bądź secesyjne) rzeczywiście sprawiały wrażenie figurek z szopki. Ich „kukiełkowość” podkreślały gesty i ruchy aktorów, w czym celowała Zofia Kucówna jako Panna Młoda. „Kręcąca się szaleńczo, bajecznie kolorowa szopka” przemawiała do widza [Beylin 1963]. Wysoko oceniali ten akt piszący o spektaklu krytycy, podkreślając jego sceniczną werwę i urodę.

Zofia Kucówna (Panna Młoda), Leszek Ostrowski (Pan Młody).
Fot. Edward Hartwig 

W odmiennym rytmie i nastroju rozgrywał się akt II (połączony tutaj z aktem I bez przerwy), zawsze w teatrze najtrudniejszy do realizacji. Podobnie jak w spektaklu telewizyjnym Chochoł „podszywał się” pod osoby dramatu, i znów grał go Wojciech Siemion. Kim był tym razem? Adam Kilian zapamiętał „postać niejednoznaczną, ni to lamentnika, ni filozofa” [Miłkowski 2015]. Inni zobaczyli na scenie polskiego chłopa, „spryciarza i mądralę”, ale też ironicznego komentatora wydarzeń. Kojarzono tę postać również z Siemionowym bohaterem ze słynnej Wieży malowanej (warszawski STS, 1959). Ale, niezależnie od wszystkich tych uzasadnionych skojarzeń, Chochoł był w spektaklu „właściwym reżyserem i sędzią z narodowych jasełek” [Kłossowicz 1963]. Ośmieszał weselników, kompromitował ich myśli, gesty i słowa. „Ubrany w parciane portki i koszulę, przepasany słomianym powrósłem[…] pociąga za sznurki drewnianego pajaca–Stańczyka, odwraca wieże kolorowej szopki, ukazując jej prawdziwe wnętrze: uplecione z wikliny i blachy zjawy Rycerza i Hetmana. On też wytacza z kulis przed oczy ogłupiałego Dziada niezdarnie ociosany pień – słowiańskiego świątka z osmoloną gębą i przemawia słowami Szeli” [Kłossowicz 1963]. Wśród piszących o spektaklu zgody jednak na te reżyserskie zabiegi, na „poprawianie autora”, nie było. „Można się zgodzić, – pisał August Grodzicki – że wizje te są jakąś formą kompromitacji osób, którym się ukazują. Ale nie wynika z tego, że należy je (wizje, nie osoby) pokazywać humorystycznie. Siemion wypowiada wezwania Wernyhory na wesoło, z kpinami, niby Gżegżółka z Gałczyńskiego” [Grodzicki 1963]. „Sceny ze Stańczykiem, z Hetmanem, z Wernyhorą przybrały charakter parodystyczny, przeciwny Wyspiańskiemu” – pisał JASZCZ [1963]. „Cała satyra krytyczno-pesymistyczna postaw narodowych tego «pokolenia frazesu», tak istotna dla Wesela, stanowiąca oś jego problematyki, została przez Hanuszkiewicza zniwelowana” – zauważała monografistka Wyspiańskiego [Okońska 1966]. Podobnego zdania była Leonia Jabłonkówna: „Najbardziej istotna treść, najgłębszy rdzeń tej części utworu zatracił się, zatonął w krzykliwym, bełkotliwym, trudnym do zrozumienia monodramie Chochoła” [Jabłonkówna 1963].

Adam Kilian, projekt kostiumu Hetmana. Z archiwum rodziny Kilianów.

Część krytyków zgłaszała także pretensje co do samego sposobu wypowiadania tekstu przez Siemiona. Drażniło zamazywanie rytmicznych strof, zacieranie poezji wierszy Wyspiańskiego w „sieczce młóconych jak słoma słów” [opinia Leopolda Pobóg-Kielanowskiego z „Wiadomości”, Londyn, 1966 nr 28, cyt. za: Węgrzyniak, s. 160]. Wydaje się jednak, że był to celowy zabieg aktorsko-reżyserski. Zacieranie sensu słów/fraz, wszystkie te świszczące i zgrzytliwe dźwięki towarzyszące mówieniu Chochoła, budowały oryginalną sonorystyczną ekspresję, i to ona miała być dominantą wypowiedzi (pamiętajmy, że Siemion już wówczas był niezrównanym recytatorem poezji, wyjątkowo czułym na instrumentację wiersza!). Tymczasem sposób mówienia wierszem Wyspiańskiego był w pozostałych rolach wzorcowy, budził uznanie i pochwały recenzentów. Zwłaszcza błyskotliwe, mieniące się bogactwem znaczeń dialogi pomiędzy Panną Młodą (Zofia Kucówna) i Poetą (Adam Hanuszkiewicz), znakomicie mówiącym wiersz, podającym go w „urzekającym rytmie” [Frühling 1963]. Także dialog Poety z Maryną (Ewa Wawrzoń) w akcie I należał do najmocniejszych scen widowiska.

Za swoiste aktorskie odkrycie uznano rolę Nosa, którego grał Gustaw Lutkiewicz. „Nos najmocniej – pisał JASZCZ – podbudowuje tę część koncepcji Puzyny, która jest słuszna. Więc nic dziwnego, że Nos wyodrębnia się wyraźnie z otoczenia. Gustaw Lutkiewicz unika wszelkich mocniejszych akcentów alkoholizmu Nosa. Nie jest ani mniej, ani więcej pijany niż inni goście weselni. To także trafne ujęcie” [1963]. Inne role zagrane zostały ostro, komediowo, jak Żyd Wojciecha Rajewskiego. Natomiast Rachela Wiesławy Mazurkiewicz „miała piękny gest, afektowaną jak trzeba dykcję, ale chyba zbyt małą dozę stylu młodopolskiego” – jak zauważyła Karolina Beylin [1963].

Finał spektaklu był bardzo efektowny. Scenografia szła w ruch, szopka się obracała, ukazując odwrotną stronę wież – groteskowe głowy, które ruszały wąsami i oczami (do wtóru słów „tańcuj, tańczy cała szopka”). Obracały się też wskazówki zegarów umieszczonych na wieżach, a z jednego wyskakiwał kur. Jego pianie naśladował Chochoł, na co widownia reagowała śmiechem, „po raz pierwszy bodaj w dziejach Wesela” [Jabłonkówna 1963]. Tymi akcentami komizmu Hanuszkiewicz również sam finał przedstawienia konsekwentnie pozbawił tonacji tragicznej.

Niemal w trzy lata po premierze reżyser wprowadził do spektaklu zmiany. „Nie było już obracających się wież szopki – wspominał Kilian. – Czterometrowe chochoły wychodziły z głębi sceny, jak z grobu. Z tą wersją nie zgadzałem się. Wernyhora był dla mnie groteskową pałubą, a nie marą grobową – z turpizmem, w każdej postaci, się nie zgadzałem. Byłem przywiązany do ośmieszenia osób dramatu, choć być może Wyspiański się na to w grobie przewracał. Wesele Hanuszkiewicza interesowało mnie jako pamflet polityczny, jako satyra” [Ruch wachlarza, 1997].

„Wesele”, reż. Adam Hanuszkiewicz, Teatr Narodowy, Warszawa – od 15 stycznia 1969. Z archiwum rodziny Kilianów.

Przedstawienie miało długie życie, w roku 1969 Hanuszkiewicz przeniósł je do Teatru Narodowego i grane było w sumie 324 razy (do końca sezonu 1972/73). Prezentowano je także za granicą, m.in. w Pradze (1964), Moskwie (1965), Wilnie (1965), Londynie (1966), Helsinkach (1968) i Bukareszcie (1968). Po latach Hanuszkiewicz pisał, że to jego pierwsze Wesele „przekroczyło w ciągu jedenastu lat pięćset przedstawień” [Hanuszkiewicz 1995, s. 67]. W tej kwestii się mylił, ale nie mijał się prawdą, kiedy wspominał o atakach „w obronie polskości i w obronie inteligencji”, jakie go spotkały. „Zarzucano mi narodową zdradę, tak samo jak później w Kordianie, pisano na mnie donosy do społeczeństwa, oskarżając mnie o niszczenie naszej kultury” [tamże, s. 66]. Nawet jeśli przyjąć, że tonacja tego wspomnienia jest zbyt emocjonalna, to dotyka ono istotnej sprawy. Wesele Hanuszkiewicza wpisało się w toczoną w latach 60. dyskusję o polskości, o narodowej tradycji i mitologii, a przede wszystkim o tzw. „bohaterszczyźnie” (najsilniej atakowanej w ogłoszonej w 1962 roku książce Zbigniewa Załuskiego Siedem polskich grzechów głównych). Egzemplifikacjami artystycznymi w tej dyskusji stały się przede wszystkim dzieła tzw. polskiej szkoły filmowej (Andrzeja Munka, Andrzeja Wajdy). Ale Hanuszkiewiczowskie Wesele doskonale lokowało się w tym właśnie prześmiewczym, szyderczym nucie rewizji polskiej tradycji, stosunku do przeszłości i Historii. Zaś dla samego Teatru Powszechnego i jego zespołu stała się ta premiera arcyważną próbą sił i środków, bo już wkrótce zaczęło się mówić o Teatrze Narodowym Adama Hanuszkiewicza na warszawskiej Pradze.

Bibliografia

  • Beylin Karolina: „Tańcuj, tańczy cała szopka…”, „Express Wieczorny” z 2 listopada 1963 [wersja cyfrowa];
  • Frühling Jacek: Warszawska Jesień Teatralna, „Tygodnik Demokratyczny” 1963, nr 47 [wersja cyfrowa, frgm.];
  • Grodzicki August: Chwila dziwnie osobliwa, „Życie Warszawy” z 2 listopada 1963 [wersja cyfrowa];
  • Hanuszkiewicz Adam: Psy, hondy i drabina, Polska Oficyna Wydawnicza BGW, Warszawa 1995;
  • Hanuszkiewicz Adam: Słowo od reżysera, w: Program do Wesela, Teatr Narodowy w Warszawie, 1963;
  • Jabłonkówna Leonia: „Telo z tym weselem zachodu…”, „Teatr” 1963, nr 24;
  • JASZCZ [Jan Alfred Szczepański], Szopka narodowa, „Trybuna Ludu” z 3 marca 1963 [wersja cyfrowa];
  • Kilian – fascynacje, pod redakcją Aleksandry Rembowskiej, wydawnictwo Teatru Lalka w Warszawie, Warszawa 2015;
  • Kłossowicz Jan: „Co tam panie w polityce?” , „Polityka” 1963, nr 48 [wersja cyfrowa];
  • Miłkowski Tomasz: Duch się w każdym poniewiera, „Przegląd” 2015, nr 5 [wersja cyfrowa];
  • Niedziółka Cezary: Teatr Powszechny 1945–1970, w: Teatr Powszechny w Warszawie 1945–1975–1995, wydawnictwo Teatru Powszechnego, Warszawa 1996;
  • Okońska Alicja: Wyspiański na eksport, „Za i Przeciw” 1966, nr 16 [wersja cyfrowa];
  • Puzyna, Konstanty: Zagadnienia „Wesela”, „Dialog” 2009, nr 7–8;
  • Ruch wachlarza. Z Adamem Kilianem rozmawia Barbara Osterloff, „Teatr’ 1997, nr 4;
  • Szydłowski Roman: Telewizyjne „Wesele”, „Radio i Telewizja” 1963, nr 13;
  • woy: Wesele Hanuszkiewicza, „Express Wieczorny” z 28 października 1963 [wersja cyfrowa];
  • Węgrzyniak Rafał: Encyklopedia „Wesela”, Wydawnictwo Teatru im. Juliusza Słowackiego w Krakowie, Kraków 2001.

Archiwalia

  • Szkice i projekty Adama Kiliana do Wesela w reżyserii Adama Hanuszkiewicza w domowym archiwum rodziny Kilianów (tamże fotografie Edwarda Hartwiga);
  • Projekt scenografii do Wesela w Centrum Scenografii w Muzeum Śląskim w Katowicach.

Barbara Osterloff (2019)

Pracownia

X
Nie jesteś zalogowany. Zaloguj się.
Trwa wyszukiwanie

Kafelki

Nakieruj na kafelki, aby zobaczyć ich opis.

Pracownia dostępna tylko na komputerach stacjonarnych.

Zasugeruj zmianę

x

Używamy plików cookies do celów technicznych i analitycznych. Akceptuję Więcej informacji