Przedstawienia

Trwa wczytywanie

Witold Gombrowicz

Iwona, księżniczka Burgunda

utwór
Iwona, księżniczka Burgunda (Witold Gombrowicz)
miejsce premiery
Teatr Dramatyczny, Warszawa
data premiery
29 listopada 1957
reżyseria
Halina Mikołajska
scenografia
Andrzej Sadowski
muzyka
Augustyn Bloch
Obsada
Iwona
Barbara Krafftówna
Król Ignacy
Stanisław Jaworski
Królowa Małgorzata
Wanda Łuczycka
Książę Filip, następca tronu
Mieczysław Gajda
 
Stanisław Wyszyński
Szambelan
Czesław Kalinowski
Iza, dama dworu
Izabela Paszkiewicz
Cyryl, przyjaciel księcia
Ryszard Ostałowski
Cyprian
Bogusz Bilewski
I Ciotka Iwony
Halina Jasnorzewska
II Ciotka Iwony
Elżbieta Osterwianka
Inocenty, dworzanin
Maciej Maciejewski
Walenty, lokaj
Jerzy Dobrowolski
 
Jan Gałecki
I Dama dworu
Halina Kalinowska
II Dama dworu
Felicja Chabrowska
III Dama dworu
Maria Kubicka
 
Krystyna Miecikówna
IV Dama dworu
Maria Pinińska
Żebrak
Zdzisław Leśniak
Marszałek
Jan Burek
Kanclerz
Witold Filler

Opis przedstawienia

Prapremierową Iwonę, księżniczkę Burgunda wyreżyserowała w Teatrze Dramatycznym w Warszawie Halina Mikołajska. Decyzja o jej wystawieniu wydawała się naturalną konsekwencją przyjętej linii programowej teatru, w którym zaledwie miesiąc wcześniej odbyła się premiera Krzeseł Eugène’a Ionesco i którego kierownictwo konsekwentnie wprowadzało na scenę nowy repertuar.

Sztukę Gombrowicza w archiwalnych numerach „Skamandra” z 1938 roku odnalazł Konstanty Puzyna (zob. „Skamander” 1938, z. 93–95 (kwiecień–czerwiec)z. 96–98 (lipiec–wrzesień)). Przy okazji premiery krytycy nie posiadali się ze zdziwienia, jak odkrywczy i wybiegający stylem w przyszłość jest to dramat i jak wiele wspólnego ma ze współczesną dramaturgią zachodnią.

Barbara Krafftówna (Iwona). Stoją od lewej: Stanisław Jaworski (Król Ignacy), Wanda Łuczycka (Królowa Małgorzata), Czesław Kalinowski (Szambelan).
Fot. Franciszek Myszkowski 

Jeśli coś przemawiało za Haliną Mikołajską jako reżyserką Iwony…, to nie doświadczenie reżyserskie, którego nie miała, ale nowoczesne aktorstwo, umiejętność konstruowania ról wymagających zrzeczenia się motywacji psychologicznych na rzecz formy teatralnej, zmysł ironii i poczucie humoru przy jednoczesnej wrażliwości na filozoficzne podteksty. Mikołajska zdawała sobie sprawę, że Iwonę… można zagrać w konwencjonalnych dekoracjach meblowych, „ustawiając zasadniczy konflikt w kierunku dramatu mieszczańskiego à la Zapolska”, ale zdecydowała się na zupełnie inną konwencję. Wybrała tragifarsę, nadała całości ton pół groteskowy, pół serio, podkreślając sytuacje komediowe, nie kładąc może przesadnie nacisku na elementy farsowe, ale sprawiając, że na premierze publiczność śmiała się do rozpuku, a Jan Kott przyznał: „Dawno już tak się nie śmiałem w teatrze i nie wychodziłem z poczuciem tak wyraźnej satysfakcji” [Kott 1958].

Wrażenie robiły fantazyjne kapelusze Iwony i jej Ciotek.
Na zdjęciu:  Halina Jasnorzewska (I Ciotka Iwony), Barbara Krafftówna (Iwona),  Elżbieta Osterwianka (II Ciotka Iwony),.

Wydaje się, że twórcy spektaklu przyjęli za oczywiste, że Iwona… ma fakturę komediową, że jest baśniową farsą, surrealistyczną, ultrateatralną i dziwną. Demonstrowanie formy, celebrowanie gestu i ruchu, zwłaszcza w scenach z udziałem dworu, wreszcie hiperceremonialność miały podkreślać nierealność świata scenicznego, tworzyły wrażenie, że ten dwór nigdy i nigdzie tak naprawdę istnieć by nie mógł. Skądinąd nie był on zbiorowością jednolitą. Każdy tam był inny. Jeśli śmieszność była ich cechą immanentną, to każdy był śmieszny na swój własny sposób.

Andrzej Sadowski zaprojektował dekorację umowną, ledwie zaznaczającą miejsce akcji. Aktorzy grali w kostiumach z lat trzydziestych. Wrażenie robiły fantazyjne kapelusze Iwony i jej Ciotek oraz toczek Królowej. Szambelan (Czesław Kalinowski) wyglądał jak stary arystokratyczny lowelas z uwodzicielskim wąsikiem, w halsztuku, z monoklem i w cylindrze – wyjęty prosto z operetki. Król (Stanisław Jaworski) niczym ze współczesnej bajki, ubrany w czerwoną marynareczkę monarszą z imponującą koroną na głowie i olbrzymim orderem-rozetą na torsie. Jedynie Iwona (Barbara Krafftówna) miała zwykłą sukienkę, przyozdobioną olbrzymim kwiatem.

Andrzej Sadowski zaprojektował dekorację umowną, ledwie zaznaczającą miejsce akcji

Mikołajską interesował problem Iwony, która nikogo nie obchodzi i którą się zabija, by zniszczyć własne niepokoje, własny wściekły egocentryzm. Zwracała uwagę na to, że Iwona nic sobie nie robi z konwenansów i nakazów otaczającego ją świata, ale w jakimś sensie to otoczenie w końcu jej ulega. Andrzej Sadowski, rekonstruując po latach tok myślenia towarzyszący pracy nad Iwoną…, twierdził, że dla Mikołajskiej i dla niego samego Iwona była osobą, która pałętała się po dworskim świecie jak po zaczarowanym lesie; osobą nieprzystosowaną do dworskiego sposobu kontaktów, myślenia, oficjalności i form. Była innością, ale ta inność też jakoś śmieszyła. Była baśniową królewną, która zdaje sobie sprawę z tego, że dwór jest wredny, więc na swój sposób protestuje przeciwko niemu.

Barbara Krafftówna (Iwona)

Jan Kott ocenił, że „Krafftówna w roli Iwony była doskonała; limfatyczna, przewrotna i tak drażniąca, że sam miał ochotę ją zabić” [Kott 1958]. Tyle że, aby zabić Iwonę należało zmienić konwencję, a istotą spektaklu Mikołajskiej była właśnie gra z konwencjami, jak w scenie, gdy królowa, „aby się wewnętrznie ośmielić do otrucia Iwony, czochra sobie włosy i twarz atramentem. Wchodzi w szekspirowską rolę, wskakuje w jeden z gotowych schematów” [tamże].

„Grają tak, iż ma się pewność, że musieli przedtem czytać Gombrowicza dla przyjemności, dla siebie, nie dla teatru...” (Krzysztof Teodor Topelitz).
Na zdjęciu: Czesław Kalinowski (Szambelan), Wanda Łuczycka (Królowa Małgorzata), Stanisław Jaworski (Król Ignacy).

Barbara Krafftówna nie tylko zrealizowała koncepcję inscenizacyjną, ale z powodzeniem zagrała formą, zachowując dystans do postaci i spełniając postulat Mikołajskiej, by grać postać, zamiast ją odtwarzać. Problem mówienia Gombrowiczowskiego dialogu samej Iwony akurat nie dotyczył, gdyż była raczej milcząca, ale Puzyna zachował w pamięci fakt, że specyficznie literacki dialog, operujący bardzo indywidualną składnią, słownictwem, narastaniem frazy, sprawiał aktorom pewne trudności: „Te cechy aktorzy nasi zacierali jeszcze, gubili, wpadając w naturalistyczną szarość mowy, łamiąc autorskie konstrukcje zdań” [Puzyna 1965]. Nieprzystawalność aktorskiej techniki do nowoczesnej frazy literackiej ciągle jeszcze martwiła Puzynę, choć inscenizacje kolejnych sztuk operujących zawiłą składnią czy trudnymi strukturami poetyckimi owocowały wzbogacaniem warsztatu i techniki zespołu Teatru Dramatycznego.

W przypadku Iwony… owo zacieranie przez aktorów komplikacji stylistycznych na poziomie języka mogło przynieść paradoksalnie korzystny efekt z punktu widzenia oswajania publiczności z Gombrowiczowską frazą czy nawet, szerzej, z językiem dramaturgii awangardowej, którego celem nie jest komunikacja między postaciami, lecz komentarz do świata i autokreacja. Stąd też recenzenci powszechnie zwracali uwagę na fakt, że Halina Mikołajska „z dialogów nie zawsze łatwo zrozumiałych, a niekiedy zaskakująco paradoksalnych potrafiła zrobić coś, co trzyma słuchacza i widza w napięciu przez cały czas trwania spektaklu” [Beylin 1957], że „aktorzy w sposób widoczny rozumieją tekst” i jakby tego było mało, „grają swobodnie z tempem, z humorem, (…) grają tak, iż ma się pewność, że musieli przedtem czytać Gombrowicza dla przyjemności, dla siebie, nie dla teatru” [Toeplitz 1957].

Wydaje się więc, że Iwona, księżniczka Burgunda odniosła sukces nie tylko dlatego, że była nieodparcie śmieszna, ale i dlatego, że Halina Mikołajska pozwoliła aktorom tę sztukę przede wszystkim grać, zapewniając im komfort kreacji teatralnej bez roztrząsania i rozstrzygania zbędnych szczegółów spoza scenicznej rzeczywistości. Estetykę teatru absurdu połączyła z tradycyjnymi elementami baśni, osiągając tym samym efekt nowości, ale zachowując teatralną magię.

Bibliografia

  • Beylin Karolina, Więc jaka jest ta „Iwona”, „Express Wieczorny” z 28 grudnia 1957;
  • Grodzicki August, Ludzie „upupieni”, „Życie Warszawy” z 3 grudnia 1957 [wersja cyfrowa];
  • Kott Jan, Pełnoletnia „Iwona”, „Przegląd Kulturalny” 1958, nr 2 [wersja cyfrowa];
  • Krakowska Joanna, Mikołajska. Teatr i PRL, WAB, Warszawa 2011 [wersja cyfrowa];
  • Lidia Kuchtówna, Barbara Krafftówna, WAiF, Warszawa 1975;
  • Napiontkowa Maria, Teatr polskiego Października, Instytut Sztuki PAN, Warszawa 2012;
  • Puzyna Konstanty, Teatr Dramatyczny w Warszawie, „Pamiętnik Teatralny” 1965, nr 3-4;
  • [Toeplitz Krzysztof Teodor], Gdyby Szekspir był Polakiem, „Nowa Kultura” 1957, nr 50 [wersja cyfrowa];
  • Żółkoś Monika, Ciało mówiące, słowo/obraz terytoria, Gdańsk 2001.

Joanna Krakowska (2017)

Pracownia

X
Nie jesteś zalogowany. Zaloguj się.
Trwa wyszukiwanie

Kafelki

Nakieruj na kafelki, aby zobaczyć ich opis.

Pracownia dostępna tylko na komputerach stacjonarnych.

Zasugeruj zmianę

x