Powrót przyjacielski
Życzliwe uśmiechanie się do ludzkich słabości jest cudowną rzeczą - mówi Maciej Stuhr, aktor i kabareciarz, który jutro pojawi się na Marcowych Roztopach Kabaretowych w Zabrzu.
Marcin Mońka: - Przez kilka lat nie widzieliśmy Pana na Śląsku w programach kabaretowych. Wrócił Pan do rozśmieszania?
Maciej Stuhr: - Są to powroty bardzo sporadyczne, z tej prostej przyczyny, że nie jestem zawodowym kabareciarzem. Od czasu do czasu robię to jednak i mam ogromną satysfakcję. Najbliższe spotkanie w Zabrzu nie jest powrotem zawodowym, a raczej spotkaniem z przyjaciółmi i publicznością. Nie chcę mówić o przyszłości, jednak jeśli zdecyduję się jeszcze kiedyś robić kabaret, będzie to jego bardziej literacka odmiana.
- Co śmieszy Polaków?
- W Polsce działa mnóstwo różnych kabaretów. Mnie najbliższe są te wyrastające z tradycji pakowskiej [krakowskiego przeglądu PAKA - przyp. red.]. Najczęściej jest tak, że ludzie starają się dotrzeć do osób, które śmieją się z podobnych rzeczy. Mnie zwykle bawią skecze operujące absurdem - im wyższy jego pułap, tym lepiej. W czasie, gdy sam robiłem kabaret, interesował mnie człowiek, ze swoimi słabostkami. Śmieszył mnie w sensie pozytywnym. Życzliwe uśmiechanie się do ludzkich słabości jest przecież zjawiskiem cudownym.
- Zdziwił Pana sukces "Baśni o ludziach stąd", najlepszego zdaniem widzów polskiego filmu niezależnego, w którym zagrał Pan główną rolę?
- Urok kina amatorskiego polega na tym, że ludzie spotykają się, by robić film, bawić się, a nie by zarabiać pieniądze. Choć od czasu do czasu w offowych produkcjach drażni mnie amatorskość. Dla mnie praca w "Baśni o ludziach stąd" to przede wszystkim spotkanie z potemowcami [członkami nieistniejącego kabaretu Potem - przyp. red.], spotkanie o tyle wzruszające, że sam byłem kiedyś ich wielkim fanem, pod ich wpływem założyłem własny kabaret "Po żarcie".
- Wiele razy podkreślał Pan, że wszystko w życiu osiągnął sam. Nie odniósł Pan jednak wrażenia, że znane nazwisko jednak pomaga?
- Na pewno pomogło. Życie nie jest jednak usłane różami. Nosząc to nazwisko, stale musiałem udowadniać, że coś potrafię, że nie otrzymuję niczego z nadania. Wciąż spotykałem się z rodzajem podwyższonej uwagi.
Marcowe Roztopy Kabaretowe odbędą się jutro w zabrzańskim Domu Muzyki i Tańca (ul de Gaulle'a 17). Wystąpią też kabarety: Pod Wyrwigroszem, Ciach i Mumio. Początek o godz. 19. Bilety kosztują 30.35 i 40 zł.