Artykuły

Przemoc jest wszędzie. Finał festiwalu Interpretacje

XVIII Ogólnopolski Festiwal Sztuki Reżyserskiej "Interpretacje" w Katowicach. Pisze Marta Odziomek w Gazecie Wyborczej - Katowice.

Jury XVIII Ogólnopolskiego Festiwalu Sztuki Reżyserskiej "Interpretacje", który od 5 do 13 listopada odbywał się w Katowicach, jednogłośnie przyznało zwycięstwo Januszowi Opryńskiemu, reżyserowi spektaklu "Punkt zero: Łaskawe" [na zdjęciu] z Teatru Provisorium w Lublinie.

Reżyserzy, wyczuleni na otaczający ich świat, reagują nań w swoich dziełach, zatem zakończona w niedzielę XVIII edycja Ogólnopolskiego Festiwalu Sztuki Reżyserskiej "Interpretacje" przeszła do historii pod znakiem spektakli o przemocy (od 3 lat, czyli od kiedy dyrektorem artystycznym została Katarzyna Janowska, obecnie szefowa kultury w Onecie, festiwal ma motyw przewodni). Potrafią oni z pomocą słowa, wizji i gry aktorów urządzić nam prawdziwą, choć względnie bezpieczną, terapię wstrząsową.

Tryumfator z Lublina

Laur Konrada w tym roku otrzymał Janusz Opryński, reżyser spektaklu "Punkt zero: Łaskawe", który porażał wręcz brutalnością. Trzeba przyznać, że najpełniej i najdosadniej wyraził hasło przewodnie Interpretacji. Każdy z jurorów (reżyserzy Janusz Majewski i Agnieszka Glińska, aktor Adam Ferency, kompozytor Paweł Mykietyn oraz Roman Dołżański, krytyk teatralny z Rosji) ofiarował Opryńskiemu swój woreczek z pieniędzmi, w związku z czym reżyser mógł również odebrać Laur Konrada. Pozaregulaminową nagrodę jego spektaklowi przyznała też redakcja "Dziennika Teatralnego" - uhonorowała grafiką aktora Sławomira Grzymkowskiego wcielającego się w nim w kilka znaczących ról.

Kanwą spektaklu laureata była powieść Jonathana Littella "Łaskawe" o kulisach zagłady Żydów i fragmenty dzieł Wasilija Grossmana. Wszak reżyser ów inspirację czerpie głównie z literatury. I to widać na scenie, bowiem mnóstwo tu narracji, toczonej nerwowo przez Łukasza Lewandowskiego jako Maxa Aue, fikcyjnego zbrodniarza SS. Rola wychodzi mu koncertowo, bo i ma co zagrać - jest homoseksualistą, ma słabość do siostry bliźniaczki i nienawidzi swojej matki za to, że związała się z innym mężczyzną.

Swoje frustracje wyładowuje na więźniach obozu. Ciekawie wymyślona przestrzeń, w której się porusza, przypomina nowoczesną korporację, która przełamywana jest onirycznymi obrazami morza. Długi, pełen aktów przemocy i wizualnie znakomicie oszczędny, ale dosadny spektakl zostawia nas z ważnym pytaniem: czy na miejscu Maxa robilibyśmy to samo?

Pozostali nagrodzeni i przegrani

Publiczność oraz dziennikarze mieli w tym roku odmienne niż jury zdanie. Swoje nagrody (publiczność - 10 tys. zł, dziennikarze - pamiątkowa grafika) przekazali Janowi Klacie, reżyserowi "Wroga ludu" Henryka Ibsena. Obecny dyrektor Starego Teatru, w którym to powstał spektakl, nie stracił nic ze swojej formy. W kanoniczny tekst wplótł uniwersalne i jednocześnie komentujące obecną politykę i nastroje społeczne sceny. Wisienką na torcie pozostaje improwizowany monolog wcielającego się w doktora Stockamana Juliusza Chrząstowskiego - o polityce, o uchodźcach, nawet o RAŚ.

W spektaklu zaś przemoc wyraża się wpierw we wrogości, a następnie już w czynach wobec idealistycznie nastawionego doktora. Odkrywszy, że w jego rodzinnym uzdrowisku woda zatruwa kuracjuszy, musi wyjechać - mieszkańcy, zachłanni na pieniądze turystów, nie zgadzają się na kosztowną poprawę warunków. Wydawałoby się, że temat to nudny, jednak nic bardziej mylnego. Dobremu, zdystansowanemu aktorstwu towarzyszy ciekawa scenografia rodem ze śmietnika i muzyczne wtręty. Jest parodia, ale zgrabna i nie obrażająca nikogo.

Kto nie miał szczęścia

Nie ma szczęścia znowu do Interpretacji reżyserka Agata Duda-Gracz, która ma swój własny język teatru. Jej konkursowy spektakl "Kumernis, czyli o tym, jak świętej panience broda rosła" z Teatru Muzycznego z Gdyni to znakomite studium przemocy mężczyzn wobec kobiet. Nie zyskał jednak przychylności jurorów. Przepadły także - zbyt reporterska jak na warunki sceniczne - "Biała siła, czarna pamięć" w reżyserii Piotra Ratajczaka z Teatru im. Węgierki w Białymstoku oraz "Nieznośnie długie objęcia" w reżyserii Iwana Wyrypajewa - i w jego stylu, czyli z monologującymi aktorami siedzącymi na krzesłach - z Teatru Powszechnego z Warszawy, które z przemocą niewiele miały wspólnego.

W tym roku jurorzy przyznali także nagrodę Młodych Interpretacji (5 tys. zł) dla czterech spektakli w drugim konkursie. Podzielili ją po równo i przekazali reżyserkom: Marcie Ziółek, która w "Zrób siebie" parodiuje współczesny styl życia, i Annie Karasińskiej, która w "Drugim spektaklu" naśmiewa się z publiczności.

Pracownia

X
Nie jesteś zalogowany. Zaloguj się.
Trwa wyszukiwanie

Kafelki

Nakieruj na kafelki, aby zobaczyć ich opis.

Pracownia dostępna tylko na komputerach stacjonarnych.

Zasugeruj zmianę

x

Używamy plików cookies do celów technicznych i analitycznych. Akceptuję Więcej informacji