Artykuły

Rzeszów będzie o Szajnie pamiętał

Rzeszowianie byli częstymi gośćmi w domu profesora Józefa Szajny, zwłaszcza w ostatnim roku był niemal zasypywany "rzeszowskimi" pomysłami: patronat nad festiwalem, monodram o nim, dwie książki, profesor konsultował nawet wygląd miejskiego skweru. Projekty podobały mu się, cierpliwie o nich dyskutował, akceptował - dawał rodzinnemu miastu z siebie, ile mógł - pisze Magdalena Mach w Gazecie Wyborczej - Rzeszów.

Jednym z ostatnich projektów związanych z profesorem było ustawienie w Rzeszowie "Drabiny do nieba", repliki kompozycji rzeźbiarskiej autorstwa Szajny, którą umieszczono przy Muzeum Narodowym w Warszawie. Ten pomysł od razu mu się spodobał. - Próbowaliśmy przekonać profesora do ustawienia drabiny na końcu ul. 3 Maja na posesji Radia Rzeszów. Ale odpowiedział, że nasza lokalizacja jest "do dupy", bo za płotem drabina będzie uwięziona. Tymczasem to jest dzieło sztuki, które musi mieć przestrzeń, musi oddychać. Gdy po kilku godzinach jeżdżenia po Rzeszowie stanął na wzgórzu na ul. Krakowskiej, na jego twarzy od razu pojawił się promienny uśmiech. W tym miejscu drabina stanie na tle nieba - wspomina Tadeusz Szylar z urzędu miasta.

Po szczeblach kilkunastometrowej drabiny będą szły zniszczone buty. "To droga do nieba nas wszystkich" - mówił Szajna. - Powstała już makieta drabiny, którą stworzył Łukasz Szajna, syn profesora, upoważniony przez niego do przygotowania projektu technicznego dzieła. Mamy pieniądze od sponsorów, czekamy tylko na opinię Miejskiego Zarządu Dróg i Zieleni, który ma podjąć decyzję, czy drabina w tym miejscu nie będzie zagrażała bezpieczeństwu w ruchu drogowym - mówi Jerzy Fąfara, rzeszowski literat, który jest pomysłodawcą rzeszowskiej wersji "Drabiny" i pełnomocnikiem miasta w sprawie przygotowania tego projektu. Jego realizacji grozi jednak opóźnienie, bo nie istniała nigdy pisemna umowa pomiędzy profesorem a miastem. Fąfara ma jednak nadzieję, że syn profesora pomoże w doprowadzeniu projektu do końca zgodnie z wolą ojca.

Dwie powieści

Jerzy Fąfara był w ostatnich latach w stałym kontakcie z profesorem. Przygotowuje do wydania swoją powieść biograficzną o Józefie Szajnie. - Kluczem do twórczości Szajny było Auschwitz. Tamtymi przeżyciami Szajna ciągle żył, były motorem jego sztuki. To ten moment życia Szajny stał się punktem wyjścia dla opowieści o jego życiu i twórczości. Patrzyłem, jak pracuje. Zobaczyłem, jak na swoich spektaklach zawsze ucieka do ostatniego rzędu, bo - jak mówił - jego scena zaczyna się w ostatnim rzędzie widowni. Reakcje widzów były dla niego równie ważne jak gra aktorów. Szajna lubił prowokować, ale był przychylny ludziom - wspomina literat. Zaledwie kilka dni temu dostał maila informującego o tym, że profesor wybrał ilustracje do książki. Powieść ma ukazać się po wakacjach. Na jesień planowane jest także wydanie książki Zbigniewa Taranienki zawierającej wywiady z Józefem Szajną i eseje dotyczące jego twórczości.

Monodram i festiwal

"Służył nam radą, otaczał opieką, był nam szczególnie bliski" - żegna Józefa Szajnę Teatr im. Wandy Siemaszkowej w Rzeszowie na swojej stronie internetowej. W listopadzie profesor miał być obecny na uroczystym otwarciu I Multimedia Szajna Festiwalu, nowej imprezy, która ma odbyć się w rzeszowskim teatrze. Jej ideą ma być odkrywanie współczesnych awangardowych dzieł multimedialnych. - Tak jak sztuka Szajny służyła ukazaniu hekatomby II wojny światowej, degradacji człowieka, tak dzieła współczesne nagradzane będą za treści humanistyczne, jakie ze sobą niosą - podkreślał Przemysław Tejkowski, dyrektor Teatru im. Wandy Siemaszkowej w Rzeszowie. Nagrodą główną ma być statuetka "Przejścia" Szajny. Profesorowi podobał się pomysł na festiwal, obiecywał, że przyjedzie na otwarcie.

Teatr ma więcej planów związanych z profesorem. Jesienią planuje wyjazd do Niemiec i Norwegii ze spektaklem "Deballage" Józefa Szajny, który ma w swoim repertuarze od ponad 10 lat. - Przedstawiłem profesorowi pomysł na monodram - aktor grający młodego Szajnę oprowadzałby jednocześnie po Szajna Galerii. Projekt się spodobał. Mam nadzieję, że uda się go zrealizować. Profesor zaakceptował także plany pokazania Szajna Galerii w Sanoku, w zamian na strychu teatru gościć będziemy dzieła Zdzisława Beksińskiego z tamtejszego Muzeum Historycznego - opowiada o planach dyrektor Tejkowski i dodaje: - Był nie tylko wielkim artystą, ale i wielkim człowiekiem. Dawało się to odczuć w bezpośrednim kontakcie z nim.

40 kamieni

Józef Szajna konsultował także pomysł Jerzego Fąfary, aby wokół "Przejścia 2001" poustawiać kamienie z nazwiskami 40 młodych chłopców, których Niemcy wywieźli z Rzeszowa w pierwszym transporcie do Oświęcimia. Wielu z nich to byli koledzy Szajny, co więcej - on sam miał również znaleźć się w tym transporcie. Gestapo przyszło po niego do mieszkania na ul. Marszałkowskiej, na szczęście udało mu się w porę ukryć. Pomysł jest w trakcie realizacji. - Profesor Szajna widział projekt rewitalizacji skweru wokół "Przejścia 2000", cieszył się, że zniknie lampa, która jego zdaniem tam nie pasowała. Liczyliśmy, że zgodzi się osobiście otworzyć odnowiony skwer z 40 kamieniami - mówi Aleksandra Wąsowicz-Duch, zastępczyni dyrektora Miejskiego Zarządu Dróg i Zieleni. Skwer miał być gotowy już w maju tego roku, ale prace opóźniły się, bo wydłużyły się formalności związane z nadaniem placowi statusu Miejsca Pamięci Narodowej. - Wymagane są opinie z IPN-u i Muzeum Oświęcimskiego. Czekamy wciąż na tę ostatnią. Mam jednak nadzieję, że skwer w całkiem nowej postaci zostanie otwarty jeszcze w tym roku. Trzeba będzie się zastanowić, w jaki sposób upamiętnić również profesora Szajnę - rozważa Wąsowicz-Duch.

* "Jestem z pętli odcięty"

- W latach gimnazjalnych cechowała mnie fantazja, ale uczniem byłem przeciętnym. Fascynował mnie sport, lubiłem rysować - opowiadał Józef Szajna o szkolnych latach w Rzeszowie. W 1938 r. zdobył mistrzostwo Polski w skokach z trampoliny i wicemistrzostwo w pływaniu w ogólnopolskim konkursie szkół średnich.

Gdy wybuchła wojna, miał 17 lat. Sport zamienił na działalność konspiracyjną w Związku Walki Zbrojnej, a zamiłowanie do rysowania - w akcje sabotażowe. W pierwszych dniach wojny młody Szajna bronił m.in. wieży ciśnień na Baranówce. W 1940 r. w Rzeszowie Niemcy zrobili pierwszą łapankę młodzieży inteligenckiej. Szajna cudem uniknął aresztowania. Poszukiwany przez Gestapo i aresztowany podczas ucieczki na Węgry stał się więźniem Auschwitz rok później.

Próbę ucieczki z obozu przypłacił wyrokiem śmierci. Trafił do bunkra w bloku śmierci, pomieszczenia bez wyjścia, bez okna, wielkości 90 x 90 cm. "Oczekiwanie na rozstrzelanie zbliża do spraw ostatecznych, do Boga. Jestem bliski rezygnacji, chcę umrzeć" - opisywał tamten czas. W końcu został wyprowadzony do rozstrzelania przed ścianę śmierci, ale los chciał inaczej. Ogłoszono jedyną amnestię (1943 r.), spowodowaną zmianą komendanta, karę śmierci zamieniono mu na karę dożywocia w karnej kompanii, co i tak oznaczało śmierć prędzej czy później. Życie uratowali mu wtedy przyjaciele z Rzeszowa, którzy pracowali w biurach Auschwitz. Wpisali jego numer do transportu do obozu w Buchenwaldzie. Po latach napisał w "Cervantesie": "Jestem z pętli odcięty - śmierć jest we mnie, a ja spać z nią muszę".

Po wojnie już do Rzeszowa nie wrócił na stałe. Studiował w krakowskiej ASP. W 1952 r. otrzymał dyplom z grafiki, a w 1953 ze scenografii. Był profesorem na krakowskiej i warszawskiej ASP. W latach 1955-1966 był współzałożycielem, dyrektorem, dyrektorem artystycznym Teatru Ludowego w Krakowie. W 1972 r. założył Warszawskie Centrum Sztuki "Studio". Tutaj powstały najsłynniejsze przedstawienia: "Replika", "Gulgutiera", "Dante" i "Cervantes". Szajna współpracował z teatrami na całym świecie, m.in. w Anglii, Holandii, Niemczech, Izraelu, Egipcie, Turcji, Portugalii i Hiszpanii.

Na zdjęciu: Drabina Szajny w Muzeum Rzeźby w Orońsku.

Pracownia

X
Nie jesteś zalogowany. Zaloguj się.
Trwa wyszukiwanie

Kafelki

Nakieruj na kafelki, aby zobaczyć ich opis.

Pracownia dostępna tylko na komputerach stacjonarnych.

Zasugeruj zmianę

x