Artykuły

Krótka historia "Dziadów"

Kalendarium wydarzeń związanych ze zdjęciem "Dziadów" w reż. Kazimierza Dejmka w Teatrze Narodowym w Warszawie wg pracy Edwarda Krasińskiego i Magdaleny Raszewskiej: "Kronika Dziadów w Teatrze Narodowym w inscenizacji Kazimierza Dejmka 1962-1968" publikuje w specjalnym dodatku Gazeta Wyborcza.

25 listopada 1967 r.

Premiera "Dziadów" Adama Mickiewicza w reżyserii Kazimierza Dejmka. Opisuje ją Zbigniew Raszewski w "Raptularzu":

"Po ostatniej kurtynie długa, burzliwa owacja, chyba największa po wojnie. Aktorzy ukazywali się kolejno, grupami, wszyscy witani brawami, po grupach wychodzili soliści. Wielkie brawa dostał Mrożewski, Holoubka powitano huraganem oklasków i przeciągłym krzykiem (rzecz zupełnie wyjątkowa w naszych teatrach), co powtórzy się potem jeszcze dwa razy. Wreszcie zaczęto skandować: Dejmek; Dejmek! Reżyser. Po chwili Dejmek wyszedł z lewej, tam stanął, ukłonił się publiczności i aktorom stojącym na podeście (Holoubek, Mrożewski i jeszcze ktoś?), jeszcze raz ukłonił się publiczności i zszedł ze sceny (...). Wygrał, nie ulega wątpliwości. Ściślej mówiąc, wygrał pojedynek z widownią".

28 listopada

Ukazały się pierwsze recenzje z "Dziadów".

August Grodzicki w "Życiu Warszawy" pisze: "Dejmek wystawił Dziady z największym pietyzmem dla myśli i poezji tego arcydzieła. Trzeba być z pełnym podziwem dla czystości i szlachetności zastosowanych tu środków inscenizacyjnych. Dla troski o wyrazistość każdego słowa poety".

Jaszcz w "Trybunie Ludu": Dzia-dów nie uważam za zwycięstwo reżysera i to pomimo kreacji Holoubka i pomimo paru świetnych innowacji, głównie w pierwsze części spektaklu. Czemu tak się stało? Czemu reżyser tak wybitny i tak czujący Teatr Ogromny nie dał sobie rady z Dziadami, a raczej dał się również skierować na drogę nieprowadzącą do właściwego celu?

W metryce przedstawienia nr 2 zapisano: "Uwagi inspicjenta: kurtyna po skończonym pierwszym akcie opadła wcześniej, po słowach Carem, a to ze względu na skreślony tekst. Publiczność bardzo dobrze przyjęła spektakl. Kurtyna szła wgórę 10 razy (...) w czasie akcji braw niebyło".

30 listopada

Recenzja Andrzeja Jareckiego w "Sztandarze Młodych", ostatnia ogłoszona w prasie codziennej: Dziady w Narodowym to przedstawienie Wielkiej Improwizacji i wielkiej inscenizacji."

1 grudnia

W metryce przedstawienia nr 3 zapisano: "Uwagi inspicjenta: mocne brawa po słowach Konrada, że: ty nie ojcem świata, ale (carem)" Bardzo długie brawa po zakończeniu I i II aktu. Na koniec kurtyna szła w górę 11 razy".

"Na początku grudnia - pisze Dejmek - rozeszła się pogłoska o zatrzy-maniu przez cenzurę recenzji z Dziadów w tygodnikach (w Kulturze i Stolicy). Pogłoska ta została potwierdzona przez fakty i w niej należy poszukiwać źródła dla narastającej lawiny plotek, komentarzy i domysłów. Od tego momentu wokół przedstawienia zaczęła powstawać atmosfera sensacji politycznej, co znalazło swój wyraz w reakcjach publiczności. Nieobliczalna decyzja spowodowała, iż Dziady z kategorii estetycznej zostały zepchnięte na grunt kawiarnianej sensacyjki politycznej".

7 grudnia

Zbigniew Raszewski pisze do Kazimierza Dejmka:

"Wielce Szanowny Panie, po tym, czego się dzisiaj dowiedziałem, uważam za konieczne oświadczyć Panu na piśmie, że my wszyscy przy Panu stoimy i stać chcemy.

8 i 14 grudnia

Odwołanie dwu przedstawień "Dziadów" z powodu choroby (zapalenia gardła) Gustawa Holoubka. Informacje dyrekcji teatru przyjmowano z niedowierzaniem. Po stolicy krąży anegdota: "Na co jest chory Holoubek? - Na zapalenie Związku Radzieckiego".

12 grudnia

Kazimierz Dejmek dowiaduje się, że kierownik wydziału kultury KC PZPR Wincenty Krasko, obecny tego dnia na przedstawieniu, uznaje inscenizację "Dziadów" za "antyrosyjską".

13 grudnia

Kierownik wydziału kultury KC PZPR Wincenty Krasko pisze "notatkę" dla Komitetu Centralnego: "Przedstawienie Dziadów ma szkodliwy politycznie, tendencyjny charakter".

Wydział kultury KC proponuje: "Odwołanie natychmiastowe tow. Dejmka ze stanowiska dyr. Teatru Narodowego (za szkodliwą politycznie inscenizację Dziadów) i zdjęcie od 1 stycznia 1968 roku przedstawienia z repertuaru teatru".

21 grudnia

Jan Kreczmar pisze do Kazimierza Dejmka na wizytówce: "Szanowny Panie Dyrektorze! Szczerze winszuję i dziękuję za prawdziwe Dziady Adama Mickiewicza".

30 grudnia

Kazimierza Dejmka poinformowano o niezadowoleniu I sekretarza KC PZPR Władysława Gomułki z "antyradzieckich" "Dziadów" w Narodowym i o podjętych krokach administracyjnych.

"W grudniu - zapisał Dejmek - na każdym przedstawieniu Dziadów obecne były jakieś komisje i jakieś osobistości. Atmosfera wokół Dziadów narastała ajej treść uległa zmianie: sensacyjka i sensacja ustąpiły miejsca atmosferze niepokoju, troski, sprzeciwu i protestu. Powstała opinia i przekonanie, że decyzja zdjęcia z afisza Dzia-dów została spowodowana interwencją Ambasady Radzieckiej".

3 stycznia 1968 r.

Dejmek notuje: "Dyrektor generalny MKiS poinformował mnie o decyzji KC: Dziady w miesiącu lutym mogą być zagrane trzy razy, w następnych miesiącach do urlopu po dwa razy, po urlopie nie mogą być wznowione. W czasie tej rozmowy zgłosiłem dymisję ze stanowiska dyrektora Teatru Narodowego. Dymisja nie została przyjęta".

5 stycznia

W metryce przedstawienia nr 7, uwagi inspicjenta: "Brawa entuzjastyczne w czasie akcji i po każdym akcie, a na zakończenie kurtyna szła w górę 15 razy. Ostatnie wyjście Gustawa-Konrada z zakończenia skreślone, a przywrócona została scena z Nocy Dziadów (Guślarz + dwóch ministrantów, fragment: Wkrótce, wkrótce koniec Dziadów)

16 stycznia

Kazimierz Dejmek zapisuję: Dyrektor generalny MKiS zawiadomił mnie, iż w dniach 23 i 30 stycznia odbędą się dwa ostatnie przedstawienia Dziadów, Ponownie zgłosiłem swoją dymisję, która nie została przyjęta (...) Pragnę w tym miejscu dobitnie oświadczyć, iż za wystawienie Dziadów na okoliczność uroczystości obchodów Rewolucji Październikowej oraz za ich wymowę i formę odpowiedzialność ponoszę wyłącznie i jedynie ja".

17 stycznia

Kazimierz Dejmek notuje: "Otrzymałem wiadomość o konferencji, jaka miała miejsce w Ambasadzie Polskiej w Moskwie. Na konferencji tej delegacja pisarzy radzieckich zgłosiła projekt przyjazdu Dziadów na Festiwal Dramaturgii Polskiej w ZSRR w 1969 roku, w związku z uroczystymi obchodami 25-lecia PRL".

23 stycznia

Jerzy Zawieyski notuje w "Kartkach z dziennika": "Po południu rozeszła się wiadomość, że Dziady zostały zabronione przez władze. (...) Dopadłem Cyrankiewiczai zapytałem go o ten zakaz. Powiedział, że o zakazie nie wie, ale udzieli mi informacji min. Motyka. Wie on natomiast o manifestacji publiczności, które są organizowane. Do tego rząd nie może dopuścić...".

W metryce przedstawienia nr 10 zanotowano: "Uwagi inspicjenta: Widownia pełna, powyżej normy. Bardzo długie i bardzo silne brawa po każdym akcie. Na zakończenie kurtyna szła w górę 14 razy. Publiczność wywołała reżysera na scenę. Brawa przy otwartej kurtynie po słowach: Plwajmy na tę skorupę i zstąpmy do głębi..., Rub-le rosyjskie bardzo niebezpieczne".

30 stycznia

Ostatnie, jedenaste publiczne przedstawienie "Dziadów". Na widowni m.in.: Erwin Axer, Mieczysława Ćwiklińska, Nina Andrycz, Władysław Bartoszewski, Zbigniew Raszewski, Jerzy Got, Stanisław Marczak-Oborski.

W tajnej notatce zapisano: łrNa spektakl usiłował się dostać bez biletów tłum studentów. W związku z rym dyrekcja teatru wezwała MO. Po przybyciu milicji otworzono drzwi i pozwolono wejść wszystkim na salę".

Zbigniew Raszewski w "Raptularzu": "Jest godzina20 z minutami. Już wszystkie miejsca zajęte. Stopnie, które w Teatrze Narodowym łączą scenę z widownią, w całości obsiedli studenci, chłopcy i dziewczęta. Część z nich przykucnęła po prostu na krawędzi sceny. Kiedy światło przygaśnie, ci studenci położą się, żeby nie zasłaniać widoku parterowi. Reszta młodzieży stoi pod ścianami albo tłoczy się na balkonach (...) Kurtyna spada. Zaczyna się owacja, namiętna, manifestacyjna, żarliwa. Wszyscy wstają. Już się wydaje, że oklaski osiągnęły swój zenit, kiedy na scenę wchodzi Holoubek i grzmot jeszcze przybiera na sile - o wiele decybeli. Teraz studenci zaczynają skandować: Dejmek! Dejmekk Dejmek, który dotychczas siedział na naszym balkonie, na miejscu reżyserskim, zaraz się ulatnia, wobec czego studenci zmieniają repertuar. Z początku niezupełnie ich rozumiemy, ale po chwili orientujemy się, że na wszystkich piętrach zgodnie wołają: Nie-pod-leg-łość bez cen-zu-ry! Nie-pod-leg-łość bez cenzury!".

W tajnej informacji zapisano: "Po spektaklu grupa młodzieży - około 200 osób, która wyszła z teatru, zebrała się pod wejściem głównym z transparentem, na którym było wypisane hasło: Żądamy dalszych przedstawień. Publiczność wychodząca z teatru czytała to hasło, dawały się słyszeć glosy: Slusznie, słusznie. Do tej grupy przyłączyła się część młodzieży, natomiast starsza publiczność spokojnie się rozeszła".

Jerzy Zawieyski w "Kartkach z dziennika": "Manifestacja przedostała się na ulicę. Studenci nieśli transparent z napisem Żądamy Dziadów. Pod pomnikiem Mickiewicza złożyli ten transparent Gdy manifestanci szli dalej wkierunku Nowego Światu, wozy milicyjne zagrodziły im drogę."

Fragmenty pracy Edwarda Krasińskiego i Magdaleny Raszewskiej: "Kronika Dziadów w Teatrze Narodowym w inscenizacji Kazimierza Dejmka 1962-1968", Pamiętnik Teatralny. Polska Akademia Nauk, Instytut Sztuki, Warszawa 2005

Pracownia

X
Nie jesteś zalogowany. Zaloguj się.
Trwa wyszukiwanie

Kafelki

Nakieruj na kafelki, aby zobaczyć ich opis.

Pracownia dostępna tylko na komputerach stacjonarnych.

Zasugeruj zmianę

x