Artykuły

Urodziny

"Kto urodził się 3 listopada (...) słowami swymi potrafi fascynować tłumy. Doskonale zdaje sobie sprawę z upływu, jaki wywiera na innych. Impulsywny, odznacza się wrodzonymi zdolnościami artystycznymi i literackimi. (...) Gdy rozgląda się dookoła, szukając niebezpieczeństw urojonych - nie widzi tych, jakie zagrażają mu naprawdę. Dzięki temu w ważnych okazjach życiowych może zostać wyprowadzony w pole".

To była wróżba Cyganki, której przesadny Zbigniew Cybulski chciał pogrozić palcem. Urodził się 3 listopada 1927 ro­ku w Kniażach. - Była to dawna Polska - pisze Jerzy Afanasjew - gdzieś daleko na Pokuciu, w Stanisławowskiem. W swym skróconym życiorysie idol lat 60. informuje, iż dyplom aktorski zdobył z wyróżnieniem w Krakowie, był asystentem tamże, ponadto przez trzy lata studiował w Akademii Handlowej i przez dwa w Wyższej Szkole Dziennikarskiej. Zawodową pracę aktorską rozpoczynał w Gdańsku, w Teatrze "Wybrzeże". Tutaj też tworzy i zakłada "Bim-Bom" - jest kierownikiem artystycznym, współautorem tekstów, reżyserem. Teatr ten żyje przez sześć lat -stając się sławny nie tylko w Polsce, ale również zdobywa prestiżowe nagrody w świecie. Legenda "Bim-Bomu" wraca tak samo jak legenda Zbyszka Cybulskiego. Właśnie urodzinowy dzień niezapomnianego chłopaka w ciemnych okularach, który wiecznie się gdzieś spieszył, postanowili w swoisty sposób "wykorzystać" znajomi i przyjaciele, a także najbliższa rodzina. W Dworku Sierakowskich w Sopocie, dokładnie w 67 urodziny aktora odbędzie się spotkanie - wieczór być może nie­konwencjonalny z udziałem żony, syna, przyjaciół. Jeszcze raz wrócą z pewnością lata tak znakomicie opisane przez serdecznego druha - Jerzego Afanasjewa w "Sezonie kolorowych chmur". Jeszcze raz roztrząsany będzie swoisty fenomen niezwykłej popularności "Niewinnego czarodzieja". Zostało po nim ponad 20 filmów fabularnych, niektórzy pamiętają jego sceniczne kreacje, choćby te gdańskie. Wszak był tutaj aż do roku 1961. Wyjechał do Warszawy, by od razu w sztuce Gibsona "Dwoje na huśtawce" w reżyserii Andrzeja Wajdy udowodnić, że jest aktorem nieprzeciętnym. Przez dwa lata w Teatrze "Ateneum" ta pozycja nie schodzi z afisza, co jak na tamte lata było ogromnym sukcesem. Żył ciągle pospiesznie - miedzy teatrem a filmem, a jeszcze do tego brał żywy udział w publicznych dyskusjach o sztuce, reagował żywo, spontanicznie -narażał się, ale też potrafił cieszyć się szaleńczo z narastającej sławy. Nie był zawistny, był przyjacielski. Jego śmierć - 8 stycznia 1967 roku pod kolami pociągu wstrząsnęła środowiskiem i wszystkimi wyznawcami jego sztuki.

Dostawał wiele listów, czytał je dość pilnie, podobnie jak recenzje filmowe i teatralne. Stale też coś pisał - były to scenariusze, ale również jego notatki na różne, ważne leniały. M. in, rozprawiał o odbiorcach szukał.

Publiczność, widz jest najważniejszym, decydującym partnerem aktora. Z nim należy się liczyć, z nim rozmawiać ze sceny, ekranu filmowego czy telewizyjnego. (...) I nie jest tutaj najważniejsze czy aktor będzie przemawiał w imieniu czyjejś wrażliwości i przeżyć, czy ta rozmowa będzie prezentacją własnej osobowości. Nie to przecież decyduje o sugestii i wielkości aktora. Warunkiem tej wielkości jest wspólny język znaleziony z widzem". Prawie trzydzieści lat minęło od tych notatek. Cybulski miał rację, o której przekonywał także w teatrze i na ekranie.

Pracownia

X
Nie jesteś zalogowany. Zaloguj się.
Trwa wyszukiwanie

Kafelki

Nakieruj na kafelki, aby zobaczyć ich opis.

Pracownia dostępna tylko na komputerach stacjonarnych.

Zasugeruj zmianę

x