Artykuły

Magia animacji

Ta wystawa to wielkie zaskoczenie. Lalki z moich ukochanych spektakli nie zawsze są piękne. A te, które umknęły mojej uwadze w teatrze, pokazują swoje nowe, niezwykłe oblicza - o wystawie w poznańskim Arsenale pisze Ewa Obrębowska-Piasecka.

Tekturowa czapka ułańska, brudny, szary misiek i zakurzony koń na biegunach zagrały w jednym z najpiękniejszych przedstawień Teatru Animacji - "Ribidi rabidi knoll" Janusza Ryl-Krystianowskiego. Na wystawie, otwartej w Arsenale z okazji 60-lecia teatru, nie wyglądają atrakcyjnie, ale wnoszą do niej zapach teatralnych kulis. To przedziwna mieszanka kurzu z kotar, woni starych tkanin, wysuszonego drewna scenicznych desek, drażniącego swądu przegrzanych filtrów i rozpalonych reflektorów oraz czegoś jeszcze, co trudno nazwać i czym tylko teatr pachnie.

Jacek Zagajewski - kurator wystawy - uczynił z czarnych, teatralnych kotar ramy do wyeksponowania lalek z poszczególnych przedstawień. Mamy więc przestrzenne obrazy, z których wyłaniają się bohaterowie "Śnieżki", "Kubusia Puchatka", "Ballady o Kopciuszku", "Dziadka do orzechów"... Staje się rzecz niezwykła, bo możemy podejść do nich bardzo blisko i zaglądać im w oczy.

Oto Klara z "Dziadka do Orzechów". Jadwiga Mydlarska-Kowal dała jej twarz: delikatną, łagodną, pełną wyrazu, zrobioną kilkom malarskimi ruchami. Niezwykłą i piękną. Ze sceny zupełnie niewidoczną.

Oto błazen z "Pięknej i bestii". Zastygł w dziwacznej pozie z wsuniętą za pazucha maleńką szachownicę, z maską schowaną za plecami. Wyraźny. Szyderczy. Przerażający. Tuż obok myszy grające na miniaturowych skrzypcach. Każdy mysi pazurek to osobna misterna koronka. Ich autorką jest Joanna Braun.

Oto równiutki szeregi sznurków, na których zawieszone są marionetki z "Wielkiej Arfy". Zielonkawo-żółta ryba ma tułów z tkaniny pomarszczonej za pomocą cieniutkich gumeczek. A dziewczyna siedząca na huśtawce otwiera wielkie oczy. Ubrana jest w bluzkę skrojona przez Marię Balcerek jak z żurnala i spódnicę pełną maleńkich zakładeczek.

Wreszcie cały rząd krasnoludków ze "Śnieżki": leśnych skrzatów, którym daleko do disneyowskich, rumianych i pulchnych staruszków. Oni mają pomarszczone przez Urszulę Kubicz-Fik, ostre twarze: każda o innym wyrazie, każda inaczej patrzy....

I ostatnie sceniczne okna, które budzą wzruszenie. To najstarsze lalki. Pochodzą z czasów, kiedy Teatr Animacji był jeszcze "Marcinkiem". Leokadia Serafinowicz zaprojektowała postacie do "Łaźni" Majakowskiego, a Jan Berdyszak do "Wesela" Wyspiańskiego. Tu podziw i zachwyt budzi metaforyczny skrót: różowe piórka układają się w pulchną kokietkę, czepek pełen wstążek to Panna Młoda.

Szkoda tylko, że okno pasażu przed Arsenałem nie zapowiada ciekawiej tego, co w środku. Też mogłoby być zbliżeniem na scenę. Jeszcze jednym przestrzennym obrazem, w którym z bliska można oglądać to, czego nie widać.

Wystawa "Magia animacji" potrwa w Arsenale do 12 maja. Jej kuratorem jest Jacek Zagajewski.

Na zdjęciu: "Bestia i Piękna" Stanisława Grochowiaka, reż. Marcin Jarnuszkiewicz, scen. Joanna Braun, Teatr Animacji 1999 r.

Pracownia

X
Nie jesteś zalogowany. Zaloguj się.
Trwa wyszukiwanie

Kafelki

Nakieruj na kafelki, aby zobaczyć ich opis.

Pracownia dostępna tylko na komputerach stacjonarnych.

Zasugeruj zmianę

x