Artykuły

Madonna i Tina Turner improwizują

"Królowe nocy" w reż. Arkadiusza Wójcika w Teatrze Muzycznym Capitol we Wrocławiu. Pisze Marta Wróbel w Polsce Gazecie Wrocławskiej.

Rozedrgana i niepewna siebie Madonna i Tina Turner z nadwagą? To może się zdarzyć, ale tylko w "Królowych nocy" w Teatrze Muzycznym Capitol.

Spektakl to najnowsze dzieło Arkadiusza Wójcika i Jakuba Firewicza, których publiczność może kojarzyć z monodramem "Stracone: 5: Łaknąć" (reżyseria Wójcika, wykonanie Firewicza).

Tym razem młodzi wrocławscy aktorzy zamiast tekstów Sarah Kane wzięli na warsztat polską popkulturę i politykę.

W godzinnym spektaklu wcielają się w postaci muzycznych gwiazd: Madonny (Firewicz) i Tiny Turner (Wójcik). Panowie jako drag queens wypadają przekonująco. I jako drag queens komentują karierę Kasi Cichopek ("Co ona robi? Gra?"), parodiują koncerty zwierzeń w stylu programów Oprah Winfrey czy Ewy Drzyzgi (Madonna jako bohaterka odcinka o przemocy w gejowskim związku) czy "Zerwane więzi" (proponowani bohaterowie: Palikot i Kaczyński).

Są też cytaty ze skeczów kabaretu Paranormalni czy nawiązania do wydarzeń na wrocławskim podwórku kulturalnym (afera homarowo-chomikowa). A wszystko to przerywane przebojami z repertuaru dwóch popgwiazd.

"Królowe nocy" w całości opierają się na improwizacji. Artyści, dzięki interakcji między sobą, dobremu kontaktowi z publicznością i wciąganiu jej do zabawy, spróbowali stworzyć muzyczny talk show, który podczas każdego kolejnego spektaklu wygląda inaczej.

Udało im się: czasem jest zabawnie, czasem poważnie, ale zawsze ciekawie. I nawet może zbyt dosłowny dydaktyzm (tłumaczenie "Czym różni się drag queen od transseksualisty?") nie przeszkadza, bo wpasowuje się zgrabnie w całość przedstawienia.

Spektakl został zatytułowany "Królowe nocy", czyli powinniśmy mieć do czynienia z dwiema gwiazdami. Jakub Firewicz tylko gwiazdę gra, a Arkadiusz Wójcik tą gwiazdą jest. Przykuwa uwagę, bawi i świetnie śpiewa. Firewicz w roli zakompleksionej Madonny wypada przy nim dość blado.

Jednak na "Królowe nocy" pójść warto, tym bardziej że to jeden z niewielu spektakli w polskim teatrze z drag queens w roli głównej. Dzięki godzinie spędzonej w teatrze dowiadujemy się, że są ludźmi takimi jak my: z własnymi problemami i radościami.

Premiera spektaklu odbyła się 25 kwietnia na Małej Scenie Capitolu. Sztukę zobaczymy ponownie pod koniec maja na scenie klubu Ośrodek (ul. Piłsudskiego 67).

Pracownia

X
Nie jesteś zalogowany. Zaloguj się.
Trwa wyszukiwanie

Kafelki

Nakieruj na kafelki, aby zobaczyć ich opis.

Pracownia dostępna tylko na komputerach stacjonarnych.

Zasugeruj zmianę

x

Używamy plików cookies do celów technicznych i analitycznych. Akceptuję Więcej informacji