Przedstawienia

Trwa wczytywanie

Tadeusz Różewicz

Kartoteka



utwór
Kartoteka (Tadeusz Różewicz)
miejsce premiery
Teatr Dramatyczny, Warszawa
data premiery
25 marca 1960
reżyseria
Wanda Laskowska
scenografia
Jan Kosiński
kostiumy
Zofia Pietrusińska
kierownictwo muzyczne
Janusz Jędrzejczak
asystent scenografa
Irena Burke
Obsada
Bohater
Józef Para
 
Ludwik Pak
Sekretarka i głos spod kołdry
Janina Traczykówna
Ojciec
Bolesław Płotnicki
Matka
Helena Dąbrowska
Chór starców
Stanisław Wyszyński
 
Witold Skaruch
 
Jan Gałecki
Olga
Helena Bystrzanowska
Wujek
Stanisław Jaworski
Pan z przedziałkiem
Jarosław Skulski
Gruby pan
Feliks Chmurkowski
 
Henryk Bąk
Kelnerka i zakochana
Alicja Wyszyńska
I Pani w średnim wieku
Janina Porębska
II Pani w średnim wieku
Halina Jasnorzewska
Tłusta kobieta
Wanda Łuczycka
Żywa pani
Halina Jasnorzewska
Niemka
Lucyna Winnicka
Nauczyciel
Janusz Paluszkiewicz
Dziennikarz
Eugeniusz Dziekoński
Zakochany chłopiec
***

Opis przedstawienia

Na przełomie lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych XX wieku warszawski Teatr Dramatyczny znany był z ambitnych poszukiwań repertuarowych. Grano tam m.in. sztuki Ionesco, Gombrowicza, Mrożka, Witkacego – głównie za sprawą Konstantego Puzyny, należącego wówczas do kierownictwa Teatru i nieustającego w wysiłkach zaszczepiania awangardy na scenie.

Władza po Październiku 1956 nie zrezygnowała wcale z ideologicznego nadzoru nad kulturą, ani z forsowania realizmu socjalistycznego jako preferowanej estetyki. Dalej była zdecydowana bronić swoich założeń ideowych i treści socjalistycznych, ale ponieważ złagodziła stosowane przez siebie praktyki – sposób egzekwowania wytycznych, mechanizmy nacisku i represji – granice swobody twórczej radykalnie się poszerzyły. Polski teatr w drugiej połowie lat pięćdziesiątych z zapałem przyswajał więc rodzimą i światową awangardę, choć z czasem spadła jego temperatura polityczna i osłabła ekscytacja nowościami. Kartoteka pojawiła się na scenie w momencie przejściowym między gwałtowną innowacyjnością a względnie trwałą stabilizacją. Rok 1960 można bowiem traktować jako finał procesu uczenia się i przyswajania współczesnego alfabetu – nowej estetyki i języka. Kartoteka twórczo z nich korzystała.

Weszła w próby krótko po prapremierze sztuk Witkacego W małym dworku oraz Wariat i zakonnica (także zresztą w reżyserii Laskowskiej), choć bez mała konspiracyjnie, bez uzyskania wstępnej zgody władz, bez zatwierdzenia jej w repertuarze, z ryzykiem, że do premiery nie dojdzie. Twórców obowiązywała tajemnica do czasu specjalnego pokazu dla przedstawicieli Wydziału Kultury Komitetu Centralnego PZPR oraz cenzorów. Na szczęście do premiery dopuszczono. Odbyła się w Sali Prób, czyli na małej scenie Teatru Dramatycznego.

Warszawski parkan w 1959.
Fot. Gerald Howson

Na scenie, prócz łóżka, stały dwie ogromne szafy, latarnia dająca mocne jarzeniowe światło, kawiarniany stolik z parasolem. Ale w przestrzeni zaprojektowanej przez Jana Kosińskiego dominował drewniany parkan z afiszami. W ten sposób stało się zadość życzeniu autora, który w didaskaliach zaznaczył: „wygląda to tak, jakby przez pokój Bohatera przechodziła ulica”. W przypadku tej inscenizacji wiadomo nawet, jaka to ulica, gdyż przekazał to potomnym Jan Kott: „Koło tego parkanu codziennie przechodzi Jan Kosiński idąc do teatru. Ten parkan stoi od wojny na rogu Marszałkowskiej i Alej Jerozolimskich” [Kott 1960, s. 117].

Zza parkanu wystawał obraz Chagalla Ja i wieś, który wymykał się interpretacjom recenzentów. Kott ograniczył się do stwierdzenia, że jest smutny. Inni pisali, że podkreśla nierealność, że nadaje całości charakter poetyckiej metafory. Jednej z recenzentek objawiło się niezwykłe podobieństwo malarstwa Chagalla do poezji Różewicza, zwłaszcza w tendencji do przeplatania się motywów realnych i urojonych, przeskakiwania od powagi do bufonady i wyrażania zawiedzionych tęsknot [Karczewska-Markiewicz 1960]. Stefan Treugutt podsumował scenograficzny kształt przedstawienia jako rozgrywający się „pod patronatem chagallowskiej fantastyki i konkretności” [Treugutt 1960].

„...wygląda to tak, jakby przez pokój Bohatera przechodziła ulica...”
Fot. Franciszek Myszkowski 

Rolę Bohatera Kartoteki według zamysłu reżyserki miał zagrać Ludwik Pak. Nie zagrał jednak w przedstawieniu premierowym i znalazł się w tak zwanej drugiej obsadzie decyzją dyrekcji teatru, która obawiała się ewentualnych kłopotów – aktor zmagał się bowiem z chorobą alkoholową. Tylko jeden czy dwóch recenzentów, którzy wybrali się nie na premierę, lecz na jeden z kolejnych spektakli, widzieli w tej roli Ludwika Paka. W ten sposób do historii przeszedł drugi z wykonawców roli Bohatera – Józef Para.

Na zdjęciu: Chór (Witold Skaruch, Stanisław Wyszyński, Jan Gałecki), na pierwszym planie Józef Para (Bohater).
Fot. Franciszek Myszkowski

Poza leżącym w łóżku Bohaterem przez scenę przewijały się charakterystyczne postacie, czasem wręcz przerysowane, osadzone w określonych środowiskach czy tradycjach jak choćby Profesor ucharakteryzowany na Pimkę z Ferdydurke. Chór ubrany był w karawaniarskie pelerynki i kraciaste chustki z węzełkami na głowie oraz wyposażony w okulary i fajki. W inscenizacji uderzała zatem nie tylko pewna przełamana humorem dosłowność, nader wyrazista interpretacja postaci, ale i stylizacja na surrealizm [Piwińska 1960]. Bohater leżał w prawdziwym łóżku, ale łóżko stało zarazem na środku ulicy. Poetycka liryka przelatała się z ostrą satyrą [Beylin 1960], prawda psychologiczna Bohatera z groteskowością nawiedzających go postaci.

Józef Para (Bohater). 
Fot. Franciszek Myszkowski

Wanda Laskowska nadała przedstawieniu ramę z wierszy Różewicza – rozpoczynając i kończąc nimi przedstawienie, co jedni chwalili, a inni uznali za domykanie „formy otwartej”. Z kolei ze strony Karoliny Beylin pojawił się zarzut, że Laskowska „nie stuszowała całkiem tu zbędnych wulgarnie brutalnych wyrażeń, przewijających się w wypowiedziach postaci” [Beylin 1960]. Generalnie recenzenci skupiali się na dramacie, nie na teatrze, ze szczególnym uwzględnieniem wpływów i inspiracji, jakim sztuka podlegała. Nieżyczliwi zarzucali jej zatem wtórność wobec Kafki, Becketta, Ionesco i Gombrowicza. Życzliwi wpisywali ją, jak Natanson, w „piękną i mądrą tradycję” polskiej awangardy [Natanson 1960]. A najżyczliwsi jak Treugutt dostrzegli w Bohaterze „romantycznego polskiego samotnika” [Treugutt 1960]. Kott dostrzegł, że Kartoteka to katalog cudzych pomysłów, chwytów i środków, całego instrumentarium nowego teatru i antyteatru, które Różewicz jednak „wziął i zamienił na coś zupełnie innego”, a mianowicie „na polski tradycyjny dramat”, w którym wszystko jest własne i swojskie [Kott 1960, s. 117].

„W sumie eksperyment się nie udał” – pisał z kolei recenzent „Zwierciadła”. Sztuce stanowiącej dramaturgiczny zlepek luźnych scenek nie pomogły ani wysiłki reżyserki, ani świetna dekoracja. „Ale od tego są eksperymenty – raz się udają, a raz nie” [Biel. 1960]. Nie można więc zapominać, że Kartoteka rzeczywiście pojawiła się na scenie na prawach eksperymentu i nie wszyscy zdołali rozpoznać jej wartość. Jan Alfred Szczepański, recenzent „Trybuny Ludu”, stwierdził wręcz, że Kartoteka to utwór „wtórny i niesamodzielny” i przepowiadał temu „eksperymentowi” brak szans na znalezienie się pośród „dzieł dramatycznych o trwałej wartości” [Jaszcz 1960].

Janina Traczykówna (Sekretarka i głos spod kołdry), Ludwik Pak (Bohater).
Fot. Franciszek Myszkowski

W odniesieniu do prapremierowej inscenizacji i reżyserii recenzje z Kartoteki były jednak wyśmienite. Podkreślano, że Wanda Laskowska wyreżyserowała ją inteligentnie, sprawnie, twórczo i uczciwie, nadając jej blask, barwę i tempo. Że w jej „czułej, wrażliwej i śmiałej inscenizacji” [Natanson 1960] sprawdziły się teatralne, poetyckie i moralne bogactwa Kartoteki. Że reżyserskie poszukiwania „nowej teatralności” [Natanson 1960] sprzyjały zharmonizowaniu słów i obrazów oraz rozumnemu uwydatnieniu ich sensów. Inscenizacja wzbudziła niekłamany entuzjazm Jana Kotta – wówczas gorącego orędownika „współczesnego alfabetu”, którym według niego posługiwali się Beckett i Ionesco, a teraz i Różewicz:

„Tego alfabetu nauczyło się dotąd bardzo niewielu reżyserów i jeden chyba tylko teatr w Polsce. Właśnie Teatr Dramatyczny w Warszawie. Uczył się go zresztą parę lat. […] Wanda Laskowska czyta ten alfabet wspaniale, czuje nową poetykę gatunku. I umie tak poprowadzić aktorów, że właśnie w tym gatunku grają najnaturalniej” [Kott 1960, s. 118–119].

Marta Piwińska narzekała jednak na „finezyjną chwilami lekkość” i surrealizm inscenizacji [Piwińska 1960] – rzeczywiście wystarczy spojrzeć na Chór Starców w karawaniarskich pelerynkach, by wiedzieć, że musiał wzbudzać na widowni śmiech. Nie wydaje się, jednak, by ten ton prapremierowej Kartoteki – odwołujący się do ironii, poczucia humoru i okazjonalnego liryzmu – został właściwie odczytany jako próba przekroczenia zarówno patosu beckettowskiej awangardy, jak i wzniosłości polskiej tradycji romantycznej.

Ludwik Pak (Bohater).
Fot. Franciszek Myszkowski

Tym bardziej, że znowu za sprawą interpretacyjnego bezwładu zainteresowano się w Kartotece przede wszystkim doświadczeniem Bohatera w kontekście spraw tak ważkich jak wojna i śmierć, stalinizm i „wielkie klaskanie”. Dramat usytuowano w perspektywie pokoleniowej i pokolenie stało się podstawową kategorią jego interpretacji. Bohater Kartoteki stanowić miał każdego z nas, uniwersalnego bohatera w wieku męskim i syntetyczny portret Polaków. Ani w polu języka, ani doświadczenia nie było oczywiście miejsca na refleksję nad połowicznym, bo odwołującym się wyłącznie do męskiego doświadczenia, charakterem takiej narracji pokoleniowej.

Bibliografia

  • Beylin Karolina: W kartotece brak jednej rubryki, „Express Wieczorny” z 3 kwietnia 1960 [wersja cyfrowa];
  • Biel.: „Kartoteka” z haczykiem, „Zwierciadło” 1960 nr 17;
  • Jaszcz [Jan Alfred Szczepański]: Pierwszy kot – za płot. Ale…, „Trybuna Ludu” z 6 kwietnia 1960 [wersja cyfrowa];
  • Karczewska-Markiewicz Zofia: Tyle wiosen odleciało, „Życie Warszawy” z 31 marca 1960 [wersja cyfrowa];
  • Kott Jan: Bardzo polska kartoteka, „Dialog“ 1960 nr 5;
  • Krakowska Joanna: Kartoteka, czyli Bohaterka, w: tejże, PRL. Przedstawienia, Instytut Teatralny, PIW, Instytut Sztuki PAN, Warszawa 2016;
  • Napiontkowa Maria: Prapremiera „Kartoteki”, w: Przeciw konwencjom. Antologia tekstów o teatrze polskim i obcym od Antoine’a po czasy współczesne (1887-1990), wybór tekstów, redakcja i komentarze Marta Fik, Krąg, Warszawa 1994;
  • Natanson Wojciech: W duchu polskiej awangardy, „Życie Literackie” 1960 nr 23 [wersja cyfrowa];
  • Piwińska Marta: Różewicz i Teatr Dramatyczny, „Współczesność” 1960 nr 10;
  • Treugutt Stefan: „Kartoteka” Różewicza, „Przegląd Kulturalny” 1960 nr 15.

Joanna Krakowska (2017)

Pracownia

X
Nie jesteś zalogowany. Zaloguj się.
Trwa wyszukiwanie

Kafelki

Nakieruj na kafelki, aby zobaczyć ich opis.

Pracownia dostępna tylko na komputerach stacjonarnych.

Zasugeruj zmianę

x