Kalendarium

20 listopada 1925

Zmarł Stefan Żeromski

Warszawa: zmarł Stefan Żeromski (ur. 14 października 1864) – dramatopisarz, prozaik, eseista, publicysta polityczny. Prapremiery jego dramatów zapisały się w historii teatru polskiego.  

Pogrzeb Żeromskiego odbył się 23 listopada i miał charakter ogólnospołecznej demonstracji. Gazety zamieściły obszerne sprawozdania. Pepesowski „Robotnik” (nr z 23 listopada 1925) relacjonował:

„W smutny, dżdżysty dzień listopadowy Warszawa odprowadzała na wieczny spoczynek poetę Cierpienia.

Po godz. 12-ej na podwórzu zamkowym zaczęli się gromadzić posiadacze kart wstępu. Po obu stronach szpaler z wojska i młodzieży akademickiej. Pośrodku wznosi się katafalk z czterema wielkimi, płonącymi po rogach ogniami. Przybywa p. Prezydent Rzplitej. Z sali kolumnowej literaci wynoszą trumnę ze śmiertelnymi szczątkami Żeromskiego. »Harfa« intonuje pieśń żałobną, wojsko prezentuje broń, wszystkie głowy odsłaniają się…

Trumna spoczywa na wzniesieniu. P. min. St. Grabski rozpoczyna przemówienie.

»Polska odzyskała niepodległość nie przez szczęśliwy tylko wynik światowej wojny, lecz, przede wszystkim, przez siłę odrodzenia swej cywilizacji i swej moralności, przez to, że z szarego końca w pochodzie cywilizacyjnym narodów, gdzie była w dobie rozbiorów, wysunęła się na jedno z przodujących miejsc mocą twórczości swych wielkich uczonych, artystów, wieszczów, pisarzy. Należy im się wdzięczność narodu za naszą dzisiejszą wolność.

Wśród nich jest Stefan Żeromski.

Nie wiem, czy nowe pokolenie, dojrzewające już w wolnej ojczyźnie, potrafi jak należy odczuć go, poetę zmagań, cierpień i zawodów Polski. (…)«

Po skończonym przemówieniu orkiestra gra marsza Szopena. Kondukt rusza, mając na czele kompanię piechoty, szwadron szwoleżerów, baterię artylerii, strzelców i skautów z orkiestrami wojskowymi.

Za oddziałami wojskowymi delegacje związków, stowarzyszeń, instytucji naukowych i społecznych z wieńcami, których naliczono do pięćdziesięciu.

Ponad orszakiem pogrzebowym unoszą się się dwa samoloty, rozrzucając ponad głowy kilkusettysięcznej rzeszy ulotki z napisem »Hołd pamięci Stefana Żeromskiego — Liga Obrony Powietrznej Państwa«.

Za trumną kroczy rodzina, p. Prezydent Rzplitej, ministrowie, posłowie, senatorowie, przedstawiciele instytucji i delegacje z prowincji, szkoły, które poprzednio ustawiły się na ulicy, tworząc kordony. Wśród obecnych większość stanowią przedstawiciele lewicy polskiej.

Ul. Miodową, Senatorską, Pl. Bankowym, Elektoralną, Chłodną, Wolską, Młynarską kondukt żałobny podąża na cmentarz. P. Prezydent opuścił orszak przy ul. Miodowej. Wzdłuż drogi płoną latarnie owinięte czarną krepą. W oknach, na balkonach — portrety Zmarłego, przybrane kirem. Na pl. Teatralnym orkiestra Opery, umieszczona na balkonie Teatru gra marsz żałobny. Na chodnikach i na skrzyżowaniach ulic niezliczone tłumy ludzi napierają na orszak żałobny.

W wielu miejscach powstaje tłok, przepychanie. Powstaje zamęt, szczególnie w dalszych częściach pochodu. Do maksimum dochodzi ten rwetes, gdy na rogu ul. Wolskiej i Młynarskiej policja konna stara się utrzymać ogromny tłum dążących na cmentarz, roztrącając ich nawet końmi. Ci, którzy zdołali się przedrzeć, napotykają dalej drugi kordon policyjny, bezapelacyjnie już zatrzymujący wszystkich.

Na ul. Chłodnej z lokalu dzielnicy »Jerozolima« zwisają dwa czerwone sztandary owite w kir.

Tu w tej części miasta, w tej robotniczej dzielnicy, oblicze tłumu zmienia się. Tu z fabryk i warsztatów, z suteryn i poddaszy wyległa na ulice szara brać robocza. Niewielu z nich czytało dzieła Żeromskiego, niewielu nie umie odpowiedzieć, czy Żeromski był pisarzem czy poetą, ale wszyscy wiedzą, że to odszedł piewca ich niedoli, ich obrońca, ich człowiek. To też niejedno oko zaszkliło się łzą i niejedno ciche westchnienie wydobyło się z zapadłej, znękanej piersi.

Zabrzmiały dzwony cmentarne i znów na swych ramionach przyjaciele ponieśli do grobu trumnę z drogimi zwłokami.

Gdy ustawiono trumnę u wejścia do katakumb. gdzie chwilowo spoczną doczesne szczątki Żeromskiego, na mównicę wstąpił ks. pastor Semadeni i w podniosłych słowach żegnał Zmarłego.

Chór Opery warszawskiej zaintonował pieśń żałobną.

Na mównicę wstąpił ob. Wacław Sieroszewski.

»Nie miał złota, nic ubiegał się o zaszczyty, nic rozkazywał nikomu, a jednak, gdy mówił, cały naród w cichym skupieniu słuchał słów Jego. a gdy powiedział, burza wzruszenia ogarniała tłumy. Rządził i targał naszymi sercami, budził myśl śpiącą, przebijał skorupę sumień jedynie dźwiękiem, jedynie wyrazem. Ale w tym wyrazie była jego dusza, było jego serce, był ból przetrawionych sam na sam zmagań, żal utraconych możliwości, spokoju, szczęścia, trwożna obawa o przyszłe cierpienia… Czyż to wszystko nie jest udziałem naszym, całej Polski. Niepewne jutro, wieczne wichry złowrogie, uderzające o wzniosły posag naszej Ojczyzny, lęk, czy nie podtoczą złe siły wewnętrznej mocy skupienia… Czyż nie czujemy wciąż tego. my wszyscy, nieodrodni jego rodacy? Umilkł… Lecz głos Jego ostrzegawczy i miłosny żyć będzie w pamięci Narodu (…)«

Jeszcze raz rozległy się pieśni żałobne… Posypały się grudki ziemi. Na trumnie złożono order „Polonia Restituta”, który przed trumną przez całą drogę nieśli przedstawiciele »Młodszej Polski« poetyckiej, Lechoń, Wierzyński i Iwaszkiewicz.

Tłumy w cichym skupieniu opuszczały cmentarz ewangelicko-reformowany.

Wśród masy wieńców odznaczały się wieńce, złożone przez CKW i OKR PPS, z purpurowymi szarfami, TUR, z napisem — »Twórcy Bezdomnych«, Zarząd Główny Związku Zawodowego Robotników Rolnych (»Twórcy Słowa o Bandosie«), Stowarzyszenia Byłych Więźniów Politycznych z napisem — »Twórcy Róży«.”

 

Janusz Legoń (2018)

Pracownia

X
Nie jesteś zalogowany. Zaloguj się.
Trwa wyszukiwanie

Kafelki

Nakieruj na kafelki, aby zobaczyć ich opis.

Pracownia dostępna tylko na komputerach stacjonarnych.

Zasugeruj zmianę

x