Kalendarium

3 lipca 1993

Merlin Tadeusza Słobodzianka w reż. Piotra Tomaszuka

Poznań: w ramach Festiwalu Malta prapremiera Towarzystwa Wierszalin-Teatr pt. Merlin. Inna historia Tadeusza Słobodzianka w reżyserii Piotra Tomaszuka. 

...Dzisiejszy teatr stał się błahy, coraz trudniej o spotkanie z głębszym doświadczeniem ludzkim ujętym w kształt spektaklu. Tym większa satysfakcja, gdy oto stajemy oko w oko z teatralną tajemnicą. Coś podobnego przeżyłem także w czasie najnowszego przedstawienia „Wierszalina” . Rzecz dzieje się gdzieś tam, bez tak jednoznacznego określenia kulturowego jak w Turlajgroszku, kiedyś: może dawno, może dzisiaj. Przyciasne garniturki, feretron wyniesiony z plebanii, tołubowate rzeźby rycerzy rzezane w lipowym drewnie przez jakiegoś Jaśka w długie zimowe wieczory, no i trochę wódki rozgrzewającej gromadkę skrywającą się przed oczyma obcych – wystarczy, by np. w opuszczonej stodole nagle na tych ludzi spadł mit. Nie ten wielki, kosmiczny, lecz literacki, mający źródła w biblijnym apokryfie. (...)
Najważniejszym elementem jest wiszący nad stołem feretron z Matką Boską Ostrobramską. Dopiero po bliższym przyjrzeniu ujawniają się głębsze znaczenia: nie stół to, a ołtarz, nie zwykły ołtarz, a znaczone tajemnymi symbolami miejsce diabelskiego Przeistoczenia, podtrzymywane przez maszkarony diabłów i diablic. Ustawione wokół figurki rycerzy i koni tylko trochę mają wspólnego z przedmiotami tzw. sztuki ludowej. Rzeźby zaprojektowane przez Mikołaja Maleszę przypominają raczej dzieła powstające w zakładach zamkniętych w ramach terapii zajęciowej. Mnóstwo tropów odsyła więc uwagę widza w regiony, w jakich zwykle w dzisiejszym teatrze powstaje wielka metafora. Jest to raczej propozycja aranżacji przestrzeni niż niosąca własne znaczenie konstrukcja scenograficzna. (...)
Nie do końca wszystko się udało, ale jak oni – Graala pięknie szukali. Szukali, jak umieli. Jasiek, co wypić lubi, Maryśka, za którą wszystkie chłopaki biegają, stary spod lasu – dziwak jakiś, co mszał łaciński umie na pamięć... Intuicja i autora sztuki, i reżysera zbliża się co chwila do pobudzającej myśl i emocje syntezy. Aktorzy krążą nie tylko wokół ołtarza przeklętego rytuału, także wokół sensu wykraczającego poza banalną codzienność. Dotykają spraw i relacji podstawowych w życiu człowieka. I zaraz uciekają w ową codzienność...
(Krzysztof Sielicki, Merlin – syn szatana, „Teatr Lalek” 1993 nr 4).

W sierpniu tego roku Wierszalin prezentował na festiwalu w Edynburgu przedstawienie Turlajgroszek, z które otrzymał nagrodę Fringe First; w sierpniu 1994 teatr zaprezentował tam Merlina i po raz drugi zdobył Fringe First. Było to okres największych sukcesów „pierwszego Wierszalina”, naznaczonego współpracą artystyczną Tomaszuka i Słobodzianka, która zakończyła się konfliktem między artystami i odejściem Słobodzianka z teatru w 1994.  

Janusz Legoń

Pracownia

X
Nie jesteś zalogowany. Zaloguj się.
Trwa wyszukiwanie

Kafelki

Nakieruj na kafelki, aby zobaczyć ich opis.

Pracownia dostępna tylko na komputerach stacjonarnych.

Zasugeruj zmianę

x