Artykuły

Strusie pióra, węże boa i weneckie maski

"Sługa dwóch panów" w reż. Waldemara Matuszewskiego w Teatrze im. Siemaszkowej w Rzeszowie. Pisze Małgorzata Tokarz w portalu Resinet.pl

XVI Rzeszowskie Spotkania Karnawałowe Teatr im. Wandy Siemaszkowej w Rzeszowie rozpoczął od własnej produkcji - komedii dell'arte Carlo Goldoni - pod tytułem "Sługa dwóch panów".

Widowisko, wyreżyserowane w Siemaszkowej przez Waldemara Matuszewskiego to spektakl jak najbardziej tradycyjny. W maksymalny sposób wypełniający przeciętne wyobrażenia o teatrze. Mamy więc grupy aktorów poprzebieranych w barwne stroje, mamy węże boa i strusie pióra, cekiny i maski, znane arie operowe i zbiorowe tańce, piękne kobiety gustownie roznegliżowane i bardzo śmiesznych, stale przewracających się błaznów, mamy łatwą do zrozumienia fabułę ze szczęśliwym zakończeniem - słowem: widz powinien być zadowolony.

Spektakl zrealizowano w konwencji komedii dell'arte. Jest to gatunek komedii, powstały we Włoszech w połowie XVI wieku, zakładający sporą dawkę improwizacji, schematyzm zabawnych postaci, łatwy do zrozumienia komizm, muzykę i taniec, aktorów w barwnych kostiumach i maskach, przystępną fabułę, intrygę miłosną ze szczęśliwym zakończeniem. Wszystkie te elementy występują w inscenizacji Matuszewskiego. Główną atrakcją tego spektaklu jest jego bogactwo formalne. To jakby historia i teoria teatru w jednym. Taka lekcja podglądowa o teatrze. I ta właśnie atrakcyjna forma, bogactwo zastosowanych tu chwytów i znaków stanowi o głównej wartości tego widowiska.

Spektakl zaczyna się we foyer. Tam aktorzy grają drobne scenki, na pograniczu cyrkowych występów, mające zachęcić do obejrzenia właściwego widowiska. To także element gatunkowy. Dawniej tego typu scenki grywano na ulicach miasta, gdzie zawitał teatr, aby zachęcić ludzi do przyjścia na właściwy spektakl i zakupienia biletu.

Treść dramatu jest bardzo prosta. Akcja rozgrywa się w XVIII - wiecznej Wenecji. Poznajemy tam nerwowego mieszczanina Pantalone, jego rezolutną córkę - Klarysę, bardzo w niej zakochanego, choć niezbyt błyskotliwego Sylwiusza i jego flegmatycznego ojca - Dottore. Dochodzi do zaręczyn zakochanej pary i właściwie wszystko potoczyłoby się dalej spokojnie i z góry ustalonym torem, gdyby nie niespodziewany przyjazd Fryderyka - obiecanego Klarysie za męża, którego, jak widać niesłusznie, uznano za zmarłego. Fryderyk domaga się przyrzeczonej mu dziewczyny i nie zważając na jej opory, dąży do małżeństwa, ale i on ma swoje zaskakujące tajemnice. Bo Fryderyk to w istocie Beatrycze. I też ma plany matrymonialne, i to bynajmniej - nie z kobietą. Sytuację komplikuje jeszcze fakt, że sługa Fryderyka/Beatrycze na skutek braku wystarczającej ilości ciepłych posiłków znajduje sobie drugiego pana. I nie jest to postać przypadkowa w tej intrydze

Spektakl trwa trzy godziny z przerwą. Przez scenę przetaczają się gromady barwnych postaci. Aktorzy ubrani są w bardzo atrakcyjne kostiumy z epoki, które ociekają wręcz bogactwem, złotem, barwną pstrokacizną, cekinami, strusimi piórami i wężami boa. Jest to kicz, który w takim nagromadzeniu staje się klasyką. Specjalnego kolorytu dodaje mu wenecki "onturaż": maski, włoskie stroje z epoki, arie operowe, gra na instrumentach, przejażdżki gondolą, popisy taneczne, klimat zabawy... Pomiędzy poszczególnymi scenami grywane są intermedia: takie mini scenki, które nie mają bezpośredniego związku z główną intrygą, ale są rodzajem swoistego przerywnika, w którym widz, a także aktor może złapać odrobinę oddechu. Widowisko jest bardzo atrakcyjne pod względem plastycznym. Oprócz kostiumów zachwyca w nim mocno teatralna scenografia, która nawet nie próbuje udawać rzeczywistości. Całości dopełnia klasyczne tło ze starannie namalowaną perspektywą.

W inscenizacji wystąpiła cała plejada aktorów z Siemaszkowej. Patrząc na nich miałam wrażenie, że grając komedię dell'arte znakomicie się bawią. W tym tłumie na wyróżnienie zasługuje niewątpliwie Joanna Baran, młoda aktorka, która w rzeszowskim teatrze gra od niedawna. Z prawdziwą przyjemnością obserwuję każdą jej kreację, ponieważ ze spektaklu na spektakl jest coraz lepsza. W "Ani z Zielonego Wzgórza" zagrała Dianę Barry, uroczą dziewczynkę ze słodkim głosikiem, w musicalu o Annie Jantar zagrała bezbronną i niewinną narzeczoną kleryka, a w "Janie Kochanowskim" zachwyciła widownię kiełkującym erotyzmem, z wdziękiem demonstrując nogi na stole. Tu natomiast gra rezolutną Klarysę, córkę cwanego Pantalone, której nie jest obojętne za kogo wyjdzie za mąż i kiedy wszystko zdaje się sprzysięgać przeciwko niej - asertywnie bierze sprawy w swoje ręce, nie przestając na moment być posłuszną córką swojego ojca. Klarysa to kwintesencja kobiecej sprzeczności. Jest jednocześnie sympatyczna i śmieszna, zadbana i piękna inaczej, grzeczna i niezrównoważona, a skala jej histerycznych okrzyków, gdzie płynnie przechodzi z rozpaczy w rozbawienie zdaje się nie mieć końca.

Doskonale partneruje jej Kornel Pieńko. To również młody aktor, który ma jednak na swym koncie kilka udanych ról. W tej komedii, na deskach Siemaszkowej, z wdziękiem wkracza w wiek męski, nie tracąc przy tym nic na gówniarskiej fanfaronadzie i dezynwolturze.

"Sługa dwóch panów" w reżyserii Matuszewskiego to zabawne widowisko dla szerokiego spektrum odbiorców. Wypełnia wszystkie znamiona teatru. Powinno się podobać koneserom i profanom. Szczególnie w okresie karnawału.

Pracownia

X
Nie jesteś zalogowany. Zaloguj się.
Trwa wyszukiwanie

Kafelki

Nakieruj na kafelki, aby zobaczyć ich opis.

Pracownia dostępna tylko na komputerach stacjonarnych.

Zasugeruj zmianę

x

Używamy plików cookies do celów technicznych i analitycznych. Akceptuję Więcej informacji