Artykuły

Nie taka Bestia straszna

"O pięknej Pulcheryi i szpetnej Bestyi" w reż. Krzysztofa Niesiołowskiego w Teatrze Kubuś w Kielcach. Pisze Agata Niebudek w Echu Dnia.

Do znanego motywu Pięknej i Bestii odwołali się twórcy spektaklu, który rozpoczął nowy sezon w kieleckim teatrze lalkowym Kubuś. Czy młodzi widzowie zrozumieli, że prawdziwa uroda człowieka bywa niekiedy zakryta?

Nie szata zdobi człowieka - to znane przysłowie jak ulał pasuje do morału baśni O pięknej Pulcheryi i szpetnej Bestyi, która w niedzielę rozpoczęła sezon w kieleckim teatrze lalkowym Kubuś. Reżyser spektaklu - Krzysztof Niesiołowski odwołał się do XVII-wiecznej adaptacji znanego motywu Pięknej i Bestii. Urodziwa dziewczyna, by uratować życie swego ojca, zgadza się na życie u boku potwora. Szpetna istota początkowo budzi w niej strach i niechęć, a potem coraz większą sympatię. Pomimo odrażającej powierzchowności Bestii (Adam Błoniarz), Pulcheryja (w tej roli Małgorzata Oracz) zaczyna dostrzegać w niej szlachetne serce i dobroć. A stąd już tylko krok do miłości. Motyw Pięknej i Bestii znany jest na całym świecie, w ostatnich latach - głównie za sprawą disneyowskiej adaptacji filmowej. Kielecki spektakl, choć zachowuje główny schemat opowieści, to jednak wyróżnia się oryginalnym, stylizowanym językiem. Dialogi ozdobione są kwiecistymi zwrotami, dużo w nich dostojności i powagi. Czy jednak dla młodego widza język ten nie będzie przeszkodą w odczytaniu idei spektaklu? Czy zrozumie on, o co naprawdę tu chodzi., Wszak przesłanie, które niesie za sobą sztuka, nie odwołuje się jedynie do prostych i oczywistych baśniowych prawd o walce dobra ze złem. Piękna i Bestia mówi o rzeczy trudnej - o tym, by nie oceniać ludzi jedynie po pozorach, by nie skupiać się tylko na ich wyglądzie. Prawda o człowieku leży znacznie głębiej i czasami potrzeba czasu i poświęcenia, by do niej dotrzeć. Ale naprawdę warto.

Wyreżyserowane przez Krzysztofa Niesiołowskiego widowisko jest bardzo zwięzłe. Zdaje się, że twórca wycisnął z tekstu Jana Osicy (na którym oparł swój spektakl) samą istotę akcji. Dzięki temu spektakl zyskuje na dynamizmie, tym bardziej że cała opowieść podana jest w atrakcyjnej formie scenicznej. Oto bowiem mamy na scenie lalkę i aktora - młodzi widzowie obserwują jak artyści ożywiają baśniowe postaci, jak tworzy się scenografia. Dzieciaka zaskoczyć może, że wystarczy ruch kilku elementów, by dom kupca przemienił się w pałac Bestyi. Ale jednocześnie w spektaklu brakuje emocji i napięcia, wszystko tu toczy się tak szybko, że aż trudno uwierzyć, że Piękna naprawdę pokochała potwora. Brakuje psychologicznego uwiarygodnienia, nie ma praktycznie scen pokazujących wzajemne relacje między dziewczyną a Bestią. Podobać mogą się wyraziste lalki autorstwa Mieczysława Antuszewicza, choć trzeba przyznać, że Bestyja jakoś bardziej przypomina filmowego King-Konga, niż baśniowego potwora. A dzieci, które przed spektaklem przestrzegano, by nie bały się, nawet nie jęknęły ze strachu na widok potwora. A szkoda, mógł choć troszeczkę postraszyć...

Pracownia

X
Nie jesteś zalogowany. Zaloguj się.
Trwa wyszukiwanie

Kafelki

Nakieruj na kafelki, aby zobaczyć ich opis.

Pracownia dostępna tylko na komputerach stacjonarnych.

Zasugeruj zmianę

x