Artykuły

Chińczyk z Krakowa

Swoim życiem łączył kilka epok. Znał osobiście Wyspiańskiego i opłakiwał jego śmierć. Był twórcą rozpoczynającym od secesji. Zakończył jako admirator najnowszych trendów scenografii lat 60. KAROL FRYCZ - legenda polskiego teatru, człowiek tajemniczy, istniejący tylko dla sztuki. O książce Lidii Kuchtówny pisze Tomasz Mościcki.

"Ten wybitny artysta stał się bohaterem książki napisanej przez znaną badaczkę historii naszego teatru - Lidię Kuchtównę. Udało jej się stworzyć dzieło niezwykłe w naszej teatralnej historiografii. Sporo w niej biografii aktorskich, opowieści o reżyserach, nie ma zaś niemal zupełnie scenografów. Ich działalność opisuje się na ogół tylko w zbiorowych opracowaniach historycznych. A szkoda, bo były wśród nich fascynujące osobowości, podobnie jak Karol Frycz zasługujące na osobne tomy.

Z kart książki Kuchtówny wyłania się postać artysty stale poszukującego, niesłychanie wszechstronnego. Karol Frycz to przecież nie tylko scenograf. To także autor książkowych ilustracji, grafiki użytkowej (piękne secesyjne reklamy papierosów zreprodukowane w książce dają pojęcie o jego wyczuciu rodzącego się reklamowego rynku!), sztuki sakralnej, a także - jakbyśmy dziś powiedzieli - designer wnętrz mieszkań, dworów, pensjonatów i świetny malarz, cięty karykaturzysta... W każdej z tych specjalności umiał znaleźć swój własny styl, co sprawiało, że był artystą niezwykle wziętym.

W długiej biografii twórcy uderza ogromna elastyczność Karola Frycza. Uczeń Alfreda Rollera w Wiedniu, w początkach XX wieku gorliwego propagatora sztuki secesyjnej, przez całą twórczą biografię pozostaje otwarty na nowe prądy. W jego scenografiach znajdziemy prace nawiązujące do jeszcze dziewiętnastowiecznego teatru, są też dzieła świadczące o przyswojeniu dokonań reformatorów europejskiego teatru, prace nawiązujące wprost do modnego w latach 20. ekspresjonizmu, scenografie kubistyczne oraz spora grupa prac nawiązujących do konstruktywistycznych idei Bauhausu. A wszystko to jest dziełem jednego człowieka. Tę wszechstronność scenograficznej działalności Frycza potwierdzają liczne, świetnie dobrane ilustracje. Wiele z tych dekoracji do dziś zachowało swój urok i sceniczną urodę. Kilka z nich chciałoby się znów ujrzeć na scenie.

Lidia Kuchtówna sporządziła niezwykle szczegółową biografię swojego bohatera. Precyzyjnie ustaliła niemal wszystkie daty z jego pracowitego życia, dni premier, szczegóły kostiumów, najsubtelniejsze niuanse. Dzięki niej wiemy o Fryczu niemal wszystko.

Niewiele za to dowiemy się z książki o jego życiu osobistym i, jak się zdaje, był to zamiar samej autorki. Uniknęła plotkarstwa, ominęła niebezpieczeństwo penetrowania prywatności twórcy, czego on sam chyba sobie też nie życzył. Współcześni również wiedzieli o jego życiu niewiele - wiadomo było, że scenograf miał gdzieś niewielkie mieszkanie, niemal nikt nie znał jego adresu. Dla świata Karol Frycz był po prostu chodzącą Sztuką. Mówiono o nim Chińczyk. I to nie tylko z powodu zamiłowania do kultury i dekoracyjności Dalekiego Wschodu, wrażenia, które potęgowała charakterystyczna uroda: twarz o rozwiniętych kościach policzkowych, ale i z powodu tej tajemniczości, odgradzania się od świata milczeniem, trzymania go od siebie na bezpieczny dystans. Lidia Kuchtówna zdobyła się na ogromny wysiłek. I choć jej, licząca prawie 560 stron, książka najeżona jest datami - nie nuży. To świetna lektura na letnie wieczory, z dala od teatru prawdziwego. Ten czeka nas dopiero we wrześniu, teraz zaś warto popatrzeć na zjawiskowe scenografie Karola Frycza i na teatr, który dawno już odszedł, a który warto przypominać.

Lidia Kuchtówna Karol Frycz, Errata 2004."

Na zdjęciu: ilustracja Karola Frycza do sztuki Jerzego Żuławskiego "Eros i Psyche" (1904), litografia barwna, z Teki Melpomeny

Pracownia

X
Nie jesteś zalogowany. Zaloguj się.
Trwa wyszukiwanie

Kafelki

Nakieruj na kafelki, aby zobaczyć ich opis.

Pracownia dostępna tylko na komputerach stacjonarnych.

Zasugeruj zmianę

x