Artykuły

Aktor i kolekcjoner

Zrobił sobie wczoraj przerwę w egzaminowaniu rektor PWST Jerzy Stuhr, by w holu tej uczelni otworzyć wystawę swojego starszego kolegi ze Starego Teatru - Andrzeja Buszewicza.

- Od Andrzeja odebrałem pierwszą wielką lekcję teatru - mówił. - Całe moje artystyczne życie zawodowe było z nim związane...

Andrzej Buszewicz zagrał w tym teatrze, do którego przyszedł w 1960 roku, blisko 100 ról; we wspomnieniu o sobie wyznaje skromnie: czuję się aktorem spełnionym, mimo że raczej grałem role drugoplanowe. Ale przecież starsi teatromani zapamiętali wiele z nich, podobnie jak asystowanie m.in. Konradowi Swinarskiemu w inscenizacji Dziadów. A może Andrzej Buszewicz szczycić się i współpracą z Andrzejem Wajdą - przenosił jako reżyser jego inscenizację Nocy listopadowej do Teatru Narodowego w Weimarze. Kinomani z kolei mogą dodać stworzoną przez tego aktora postać np. w Aktorach prowincjonalnych Agnieszki Holland. A wychowankowie krakowskiej Akademii Muzycznej wspominać zajęcia z prof. Buszewiczem, pedagogiem tej uczelni od 1969 roku.

Środowisko aktorskie pewnie dobrze wspomina aktywność kolegi na forum ZASP-u... Czuło się wczoraj podczas otwarcia wystawy, że Andrzej Buszewicz jest lubiany - tak liczną reprezentację środowiska rzadko się ogląda: Marta Stebnicka, Anna Polony, Izabela Olszewska, Dorota Segda, Jerzy Jarocki, Andrzej Kozak, Krzysztof Globisz, Jan Frycz, Artur Dziurman, Ryszard Melliwa, dyrektorzy Teatru im. J. Słowackiego, i wicedyrektor "Starego" Aleksander Nowak, i... Długo by wymieniać.

A powstała ekspozycja z okazji 50-lecia pracy artystycznej tego człowieka teatru; ukazuje początki artystycznej drogi, prowadzącej od toruńskiego teatru lalek, ale i wielką pasję aktora, takoż zrodzoną w tym mieście, w latach wojny - są nią figurki żołnierzyków, przez Andrzeja Buszewicza odlewane i malowane, jak i kolekcjonowane, przywożone z wojaży, darowane przez kolegów. Wczoraj wraz z gratulacjami i życzeniami też coś do zbioru przybyło. Jego fragment - w postaci żołnierzyków, jak i innych militariów zebrano w trzech gablotach. - Z miłości do Napoleona zacząłem tworzyć kolekcję... - zwierzył się aktor.

Dominują, co oczywiste, zdjęcia ze spektakli, jeszcze czarno-białe, w większości autorstwa Wojciecha Plewińskiego, również obecnego na wernisażu. Oglądać je można (i warto), jak i całą przygotowaną przez Annę Litak i Stanisława Czecza wystawę, do 21 czerwca w godz. 10-18.

Pracownia

X
Nie jesteś zalogowany. Zaloguj się.
Trwa wyszukiwanie

Kafelki

Nakieruj na kafelki, aby zobaczyć ich opis.

Pracownia dostępna tylko na komputerach stacjonarnych.

Zasugeruj zmianę

x