Artykuły

Był jednym z nas

Znów, ale tym razem po raz ostatni padło to określenie: "polski James Dean". Jest coś drażniącego w tym porównaniu, w tym odwoływaniu się do cudzej legendy, cudzej wielkości.

Gdyby odszedł od nas tylko polski James Dean, piekący ból po stracie, bunt, protest przeciw tej absurdalnej śmierci byłby może mniejszy.

Ale opuścił nas Zbyszek Cybulski i nic to, że zostały filmy, że będzie żyła legenda. Odszedł młody, utalentowany, pełen osobistego uroku człowiek, osobowość niezwykła, autentyczna, niezastąpiona. Trudno się z tym pogodzić trudno szukać pocieszenia w filozoficznym "wszystkich nas to kiedyś czeka".

Podobny, wewnętrzny protest wzbudziła przed paru laty śmierć Gerarda Philipa, śmierć Alberta Camusa. PhiIip, jak Cybulski, był ucieleśnioną legendą, bohaterem i wzorcem, romantycznym Cydem, który spoczął w trumnie w kostiumie teatralnym. Jego odejście było bolesnym ciosem dla kultury francuskiej, dla kultury światowej.

Ta śmierć była jednak nieuchronna, Gerard Philip był nieuleczalnie chory. Czy to jakaś pociecha. Znikoma - tyle, że otoczenie ma chwilę uprzedzenia, nie tyle zdąży się przyzwyczaić, do tego przyzwyczaić się nie można - ale wie.

Camus zginął tragicznie w wypadku samochodowym. Byt chyba wówczas najmłodszym żyjącym laureatem nagrody Nobla, kiedy zginął miał zaledwie 46 lat. Był osobowością, inną niż Philip, "romantykiem bez złudzeń", był syntezą czasu, hasłem swojej epoki. Był własnością wszystkich, ale przede wszystkim był Francuzem, a ściślej Francuzem z Oranu.

Zbigniew Cybulski był przede wszystkim Polakiem, choć zaczynał być własnością europejskich ekranów. Był jednym z nas i był nami wszystkimi. Był polski i międzynarodowy, był dlatego uniwersalny, że był polski, a nie kosmopolityczny. Nosił w swoich bohaterach ekranowych nasze losy, nasze rozpacze i nadzieje, nasze walki i nasze miłości. Zmieniał lata i wcielenia, był chłopcem i mężczyzną, raz był z pokolenia ojców, raz synów.

Czy to przypadek, że największe jego role były syntezami polskich spraw? "Popiół i diament", "Jak być kochaną, " Salto". Takie role mu proponowano, on i tylko on kojarzył się twórcom z takim romantycznym - antyromantycznym bohaterem, z takim bohaterskim - antybohoterskim Polakiem z takim wrażliwym - niewrażliwym mężczyzną.

Poza swoją legendą, poza swoim mitem, poza. syntezą, którą stworzył, był osobowością równie fascynującą, jak na ekranie, ale z innych powodów. Był niezwykle dobry - jak mało kto w naszych czasach, angażował się społecznie, choć to nie zawsze było modne. Był niestety, bardzo dystraktyczny i niepunktualny. Był wybitnie inteligentny , wrażliwy i skromny. Zostało w nim coś z niedorosłego chłopca - lubił wskakiwać do pociągów w biegu...

A. B.

Zbigniew Cybulski urodził się w 1927 r. Po krótkich studiach na Wydziale Dziennikarskim w Krakowie przeniósł się do Krakowskiej Wyższej Szkoły Teatralnej, którą ukończył w 1953 r. Wraz z grupą kolegów, absolwentów tej uczelni, rozpoczął pracę w Teatrze Wybrzeże. Był założycielem, reżyserem, duszą studenckiego teatrzyku Bim-Bom, który mimo, iż istniał niedługo, mimo iż pojawił się i zniknął jak poetycka zjawa, - na trwałe wpisał się do historii polskiej sceny.

Zbigniew Cybulski po przeniesieniu się z Wybrzeża do Warszawy był przez jakiś czas członkiem zespołu Teatru Ateneum Do pamiętnych jego ról teatralnych należą przede wszystkim kreacje w sztukach "Kapelusz pełen deszczu", "Pierwszy dzień wolności", "Dwoje na huśtawce".

Był jednak przede wszystkim aktorem filmowym, zadebiutował niewielką rólką w "Pokoleniu" A. Wajdy (1351). Światowy sławę przyniosła mu w 4 lata później niezapomniana kreacja Maćka Chełmickiego w "Popiele i diamencie" (1958 r.) reż. Wajdy. Gra potem niemal bez przerwy: "Krzyż Walecznych", "Pociąg", "Niewinni czarodzieje", "Rozstanie", "Do widzenia, do jutra". W 1961 r. wystąpił we (francuskim filmie "Lalka", następnie zagrał w polskiej noweli reż. Wajdy w międzynarodowym filmie "Miłość dwudziestolatków". Potem znów seria polskich filmów: "Zbrodniarz i panna", "Ich dzień powszedni", "Milczenie", "Jak być kochaną", "Rozwodów nie będzie", "Giuseppe w Warszawie", "Rękopis znaleziony w Saragossie", "Pingwin", "Salto".

W I964 odniósł olbrzymi sukces rolą w filmie szwedzkim "Kochać" reż. Joerna Donnera. Ostatnio wyświetlano na naszych ekranach filmy z jego udziałem: "Jutro Meksyk", "Szyfry". Tuż przed śmiercią ukończył zdjęcia do filmów "Cała naprzód" reż. Stanisława Lenartowicza i "Jowita" reż. Janusza Morgensterna. Śmierć przerwała pracę nad filmem "Morderca pozostawia ślad".

Tragicznego ranka Zbigniew Cybulski udawał się z Wrocławia, gdzie kręcił film, próbę do Warszawskiego Teatru Telewizji. Premiera spektaklu pisarza bułgarskiego Panczo Panczewa "Tajemnica starego domu" ze Zbigniewem Cybulskim miała się odbyć 23 stycznia br.

Zbigniew Cybulski osierocił żonę i 6-letnlego synka. Wszyscy łączymy się z nimi w bólu po tej tragicznej stracie.

Pracownia

X
Nie jesteś zalogowany. Zaloguj się.
Trwa wyszukiwanie

Kafelki

Nakieruj na kafelki, aby zobaczyć ich opis.

Pracownia dostępna tylko na komputerach stacjonarnych.

Zasugeruj zmianę

x