Artykuły

Zbigniew Cybulski nie żyje

Jeden najwybitniejszych polskich aktorów filmowych ZBIGNIEW CYBULSKI zginął tragicznie w niedzielę rano na Dworcu Głównym we Wrocławiu. Z. Cybulski zjawił się w ostatniej chwili na peronie i usiłował wskoczyć do znajdującego się już w ruchu pociągu expressowego "Odra", kursującego między Wrocławiem, a Warszawą. Skok zakończył się tragicznie - Z. Cybulski dostał się między wagony. Pociąg zatrzymano i ciężko rannego aktora odwieziono karetką pogotowia do Szpitala im. Rydygiera.

Jak oświadczył korespondentowi PAP lekarz tego szpitala dr Zygmunt Syciński - Z. Cybulski przywieziony został do szpitala w stanie agonalnym z bardzo poważnymi uszkodzeniami głowy i klatki piersiowej. W tym przypadku żaden z zastosowanych zabiegów nie dał rezultatu i w kilkanaście minut po przywiezieniu do szpitala Z. Cybulski zmarł.

Śmierć niezwykle popularnego aktora wywołała wstrząsające wrażenie i okryła żałobą całe środowisko polskiego filmu. Zbigniew Cybulski przebywał we Wrocławiu na zdjęciach do swego nowego filmu, który realizowany był w tamtejszej wytwórni filmów fabularnych.

Tragiczny zgon powszechnie lubianego, naszego świetnego aktora, Zbigniewa Cybulskiego, wywołał wielkie przygnębienie wśród mieszkańców Wrocławia.. Zb. Cybulski był w stolicy Dolnego Śląska niezwykle popularny i znany, często tutaj przebywał, biorąc udział w realizacji filmów we Wrocławskiej Wytwórni Filmów Fabularnych.

Dyrektor tej wytwórni, mgr Gerard Nowak, powiedział korespondentowi PAP: Zbigniew Cybulski uczestniczył obecnie w nakręcaniu filmu, w reżyserii i wg scenariusza Aleksandra Ścibora-Rylskiego pt. "Morderca zostawia ślad" Zdjęcia plenerowe zostały już wykonane, a obecnie miały się rozpocząć zdjęcia w atelier.

Zbigniew Cybulski urodził się w 1927 r. Po krótkich studiach na Wydziale Dziennikarskim, podjętych po wojnie w Krakowie, przeniósł się do tamtejszej Wyższej Szkoły Teatralnej, którą ukończył w 1953. r. Wraz z grupą kolegów z tej U-cielni rozpoczął pracę w Teatrze Wybrzeże w Gdyni. Był założycielem, reżyserom i aktorem słynnego teatrzyku studenckiego "Bim-Bom". Następnie wchodził w skład zespołu warszawskiego Teatru Ateneum. Do najbardziej pamiętnych jego ról teatralnych należą kreacje w sztukach "Kapelusz pełen deszczu", "Pierwszy dzień wolności" oraz "Dwoje na huśtawce". Wielokrotnie występował też w Teatrze Telewizji.

W filmie zadebiutował epizodyczną rolą w "Pokoleniu" Wajdy (1954), a następnie grał niewielkie role w "Karierze", "Tajemnicy dzikiego szybu". Z kolei objął główne role w "Trzech startach", "Końcu nocy" i "Wrakach".

Ogromny sukces i światową sławę przynosi mu kreację w "Popiele i diamencie" (1958) reż. Andrzeja Wajdy.

W następnych latach gra w "Krzyżu walecznych", "Pociągu". "Niewinnych czarodziejach", ..Rozstaniach" oraz w filmie nakręconym według jego własnego scenariusza "Do widzenia, do jutra". W 1961 r. debiutuje za granicą we francuskim filmie "Lalka", następnie grał w polskiej noweli A. Wajdy w międzynarodowym filmie "Miłość dwudziestolatków". A oto tytuły jego kolejnych filmów: "Zbrodniarz i panna", "Ich dzień powszedni", "Milczenie". "Jak być kochaną", "Rozwodów nie będzie", "Giuseppe w Warszawie", "Rękopis znaleziony w Saragossie, "Pingwin", "Salto". W 1964 r. nakręcił w Szwecji film "Kochać" reż, Jaerna Donnera. W ostatnich miesiącach oglądaliśmy go no ekranach w filmach "Jutro Meksyk" i "Szyfry". Niedawno ukończył zdjęcia do filmów "Cała naprzód" reż. Stanisława Lenartowicza i "Jowita" Janusza Morgensterna. Oba nie weszły jeszcze na ekrany. Śmierć przerwała mu pracę nad filmem "Morderca zostawia ślad".

W tragiczną niedzielę spieszył się do Warszawy na próbę w Teatrze Telewizji. Premiera spektaklu pt. "Tajemnica starego domu" Panczo Panczewa z Zb. Cybulskim w głównej roli miała się odbyć 23 bm. Miał też objąć rolę Wokulskiego w ekranizacji "Lalki" Prusa w reżyserii Wojciecha Hasa.

W swej krótkiej karierze artystycznej wystąpił w około 40 film ich, w tym w 4 zagranicznych.

Osierocił żonę i sześcioletniego synka.

(PAP)

Pamięci Zbigniewa Cybulskiego.

GDY tego mroźnego, niedzielnego dnia, uderzyła w nas nagle wieść o tragicznym zgonie Zbigniewa Cybulskiego - w wielu domach polskich ludzie zamilkli z przejęcia i wrażenia. Zdarza się tak, gdy umiera ktoś osobiście znany, ktoś bliski. Zbigniew Cybulski nie był obcy nikomu, kto go znał z jego filmów. A któż w Polsce tych filmów nie znal?

Czytaliśmy niedawno w jednym z czasopism, że polska produkcja filmowa nie stworzyła gwiazd, które są tak ważnym składnikiem życia i rozwoju kinematografii. Były to słuszne wywody, z jednym zastrzeżeniem: wyłączając Zbigniewa Cybulskiego. Cybulski był i gwiazdą filmu polskiego i, więcej, jego mitem. Jedynym mitem aktorskim dwudziestolecia.

Cybulski był aktorem znakomitym, docenianym przez elitarną krytykę, był aktorem znanym i poza granicami Polski, aktorem o rozgłosie międzynarodowym - zarazem był aktorem dla mas, aktorem co się zowie ludowym, w tym znaczeniu, że utrafiającym cudownie w tęsknoty i marzenia szerokiego widza, mogącym stać się dla niego personifikacją mitu, jak to w Ameryce przypadło w udziale Jamesowi Deanowi.

Nieprzypadkowo wpisuję tu nazwisko Dean. Nazywano Cybulskiego "polskim Deanem", polskim odpowiednikiem młodzieńczego aktora, który wcielił w siebie cechy i niepokoje pokolenia i po paru latach wspanialej kariery zginął w katastrofie samochodowej. Cybulski w innym kraju inaczej znalazł drogę do serc i umysłów swego pokolenia. Znalazło to pełny artystyczny wyraz w roli Maćka Chełmickiego w "Popiele i diamencie" Wajdy (1958), głównie w tej roli, choć nie tylko w tej roli. Młodzieńcy bowiem, jakich uosabiał Cybulski, wrośli po doświadczeniach i przeżyciu okupacji, po trudnych pierwszych latach nowej Polski, w buntowniczy romantyzm życia współczesnego i szli, wraz z Cybulskim, ku nowej syntezie. Tę drogę przeciął absurdalny wypadek wrocławski.

Cybulski wyrósł z estradowych tradycji Bim-Bomu, parał się aktorstwem teatralnym, próbował reżyserii i scenariopisarstwa. Kochał role teatralne i miał wśród nich piękne osiągnięcia ("Dwoje na huśtawce", "Kapelusz pełen deszczu"). Ale był przede wszystkim aktorem filmowym. Zaczynał od ról podrzędnych, od epizodów - i grania ról drugoplanowych nie odmawiał do końca życia. Od czasu "Popiołu i diamentu" stał się aktorem nr 1 filmu polskiego.

Wiadomo, że nasz film mało korzysta z talentów aktorskich, które ma pod ręką. Ale z aktorstwa Cybulskiego starał się przecież korzystać. Cybulski i po triumfie w filmie Wajdy grał sporo, grał repliki Maćka Chełmickiego i jego przeciwieństwa, był aktorskim przedstawicielem szkoły polskiej, stale na ekranie obecnym.

Świetne kreacje w "Salto", w "Jutro Meksyk" oznaczały jego osobowość aktorską, poszukującą, poszerzającą swoje artystyczne zadania. Dla Cybulskiego - jego jednego w filmie polskim! - pisano scenariusze, pod jego styl komponowano pewne postacie, aktor stawał się swoją legendą, był magnesem przyciągającym widza. Nawet w rolach niezbyt dla siebie odpowiednich (jak w "Rękopisie znalezionym w Saragossie") stwarzał postać interesującą, wrastającą w pamięć, był mistrzem aktorskiego ekranu. Dzięki temu również jego dwa ważne wystąpienia w filmie zagranicznym zakończyły się - w przeciwieństwie do innych polskich prób aktorskich na obcym gruncie - sukcesem, zwłaszcza w roli mieszczańskiego kochanka w szwedzkim filmie "Kochać".

Zginął Zbigniew Cybulski przed ukończeniem 40 roku życia, w pełni talentu i nowych możliwości twórczych. Śmierć zabrała go w toku pracy tak dla dużego jak i dla małego ekranu. Nieprędko dopracujemy się nowego Cybulskiego. Miejsce przezeń zajmowane długo pozostanie puste.

Pracownia

X
Nie jesteś zalogowany. Zaloguj się.
Trwa wyszukiwanie

Kafelki

Nakieruj na kafelki, aby zobaczyć ich opis.

Pracownia dostępna tylko na komputerach stacjonarnych.

Zasugeruj zmianę

x