Artykuły

Nie-boska w teatrze Dejmka

W 100-lecie śmierci Zygmunta Krasińskiego dwa tylko teatry i to nie warszawskie pokusiły się o wystawienie arcydzieł dramatycznych poety: teatr krakowski - "Irydiona" i Teatr Nowy w Łodzi "Nie-boskiej komedii".

Realizacja ta jest zdarzeniem, wkraczającym w obręb kultury teatralnej całego kraju, nie samej tylko Łodzi. Niemałą zasługą ambitnego teatru łódzkiego jest samo pokuszenie się na wystawienie tej sztuki, która w czasach Krasińskiego miała być wizją przyszłości.

W okresie międzywojennym Leon Schiller dwukrotnie inscenizował "Nieboską". W roku 1926 - w Warszawie i w r. 1938 - w Łodzi. W Polsce Ludowej rozpoczął L. Schiller pracę nad nowa inscenizacją "Nieboskiej", nie doczekała się ona jednak realizacji scenicznej. Dopiero teraz - w 100-lecie śmierci poety Bohdanowi Korzeniowskiemu udało się dokonać tej inscenizacji na deskach Teatru Narodowego w Łodzi.

Słusznie B. Korzeniewski w przedsłowiu "Od inscenizatora" podkreśla, że "wielkość nielicznych dzieł sztuki polega właśnie na tym, że zmieniają się wraz z czasem, że każda epoka odkrywa w nich dla siebie nowe prawdy i piękności".

Czy można jednak w "Nieboskiej" po przemianach społecznych, jakie zaszły w naszych czasach, dopatrywać się jakichś aktualnych wartości? Jest ich - nawet niemało.

GŁĘBOKIE i odkrywcze jest to przeżycie 20-letniego młodzieńca, piszącego "Nieboską" - o konieczności wyjścia poza sztukę, o poezji, która powinna przepajać treść życia, a nie być treścią od niej odrębną - dla uciechy innych i oklasków dla twórcy. Czy ta myśl nie jest w intencji swojej bardziej wszechstronną nawet, formą współczesnego życia, zmierzającego do przepojenia dzieła sztuki z treścią dążeń społecznych?

Jest w "Nieboskiej" głębokie odczucie nędzy i upośledzenia "skrzywdzonych i poniżonych", jest potępienie i pogarda dla swojej klasy, skazanej na zagładę i ginącej bez honoru.

Z niemniejszą spostrzegawczością, opierając się na wzorach Rewolucji Francuskiej, uwidocznił również autor wynaturzenie zwycięskiej rewolucji w stosunku do jej idei przewodniej. A więc tak dobrze nam znane pasożytowanie grup kombinatorów i spekulantów na ofiarnym wysiłku tysięcy i milionów, lekceważenie kobiety, wyłanianie się i wyobcowanie klanu "pięknoduchów" (Leonard), separujących się od kontaktu z masami... Wszystkie te negatywy aktualnych przemian społecznych (obok pominiętych przez autora najistotniejszych zdobyczy rewolucji społecznej) uwidocznia Krasiński z niemała wyrazistością, pozwalając nam przyjrzeć się sobie w krzywym zwierciadle swego dzieła.

Krasiński potępia i osadza na równi z partią przyszłości, partię przeszłości, choć zdaje sobie w pełni sprawę z tego, że ta przyszłość musi być inna, niż przeszłość i inna, niż jego teraźniejszość.

Tę właśnie trudność, związaną z akcentem kończącym sztukę ("Galilejczyku, zwyciężyłeś!) B. Korzeniewski jako inscenizator współczesny rozwiązał nader pomysłowo i przekonująco. Zgodnie z tekstem poety obydwie czołowe jednostki, reprezentujące przeciwieństwa społeczne epoki - giną. Reżyser jednak kończy sztukę nie załamaniem się i śmiercią Pankracego - lecz triumfalnym wtargnięciem na scenę i widownię zwycięskiej rewolucyjnej masy. Ten obraz, nie zmieniając słów tekstu, oprawia te zachowawczą sztukę w ramy współczesnych dążeń. Czyni z niej fragment przezwyciężonego już etapu ewolucji społecznej, zmierzającej przez śmierć żądnych władzy jednostek, do zwycięstwa zasady, łączącej klasę wydziedziczonych w tej słusznej walce o wyzwolenie.

WIELE jednak pomysłów inscenizacyjnych trudno zaliczyć do szczęśliwych i przekonujących.

Cztery zagadkowe postaci ubrane w jakieś stroje szermierzy - w powłóczystych, pretensjonalnych płaszczach - kawałkują tekst poety, rozpraszając go i gubiąc w akrobatyczno-baletowych ewolucjach. Nagłe ich zwroty i piruety robią tyle zamieszania na scenie, że widz przestaje zwracać uwagę na wymienione na drobną monetę słowo poety. Osiowa scena walki pojęć - hr. Henryka z Pankracym na tle tych pomocniczych lecz przytłaczających efektów - traci całą swoją wyrazistość.

Hr. Henryk również, zaplątany w swym banalnie efektownym płaszczu, rozbija swą natrętną osobą widzialność i logikę przesuwających się obrazów.

Trochę za wiele w tym przedstawieniu jest zewnętrznych optycznych efektów - a za mało skupienia i wewnętrznego ładunku. Świat złych duchów wyjęty jest z jakiejś dziecinnej szopki. Ogólnie biorąc - naiwna symbolika i umowność brata się ze współczesnością (np. w strojach robotników), co podważa jakąś jedność czy konsekwencję wrażenia.

Abstrakcyjne dekoracje na tle konkretów kostiumowych nie bardzo się przyczyniają do umiejscowienia obrazów, które się rozwijają w przestrzeni bez wymiarów.

WYMOWNĄ, pełną siły wyrazu kreację Pankracego stworzył Wojciech Pilarski, który zgodnie z intencją reżysera góruje naci mglistością pojęć i rozpaczliwą determinacją hr. Henryka - z mniejszą siłą i konsekwencją upostaciowanego w Mieczysławie Voitcie. Przekonywającą postać żony poety stworzyła Zofia Petri; pełnym skupienia, mocy i ładunku dziecięcej woli Orciem była - Wanda Ostrowska.

Świetną grupę 4 Obłąkanych stworzyli: Zygmunt Malawski. Janusz Kłosiński. Edward Wichura i Bohdan Mikuć.

Cały zespół teatru uczestniczy w tym widowisku, wywiązując się należycie z ambitnie podjętych zadań.

Niezależnie od tych czy owych zastrzeżeń, jakie się nasuwają w związku z tym przedstawieniem, wobec olbrzymich trudności, na jakie napotyka każda nowa próba odczytania tego dzieła - rzecz zrozumiała, że każda taka próba podlega dyskusji.

Zasługą jednak trwałą zarówno Teatru Nowego w Łodzi jak i Bohdana Korzeniewskiego jest spojrzenie na dzieło poety romantycznego przez pryzmat potrzeb chwili bieżącej, używotnienie monumentalnego zarysu wizji poety, który w tym właśnie młodzieńczym swoim utworze tyle palących zagadnień pulsującego w nas obecnie życia zdołał przewidzieć i narzucić.

Pracownia

X
Nie jesteś zalogowany. Zaloguj się.
Trwa wyszukiwanie

Kafelki

Nakieruj na kafelki, aby zobaczyć ich opis.

Pracownia dostępna tylko na komputerach stacjonarnych.

Zasugeruj zmianę

x

Używamy plików cookies do celów technicznych i analitycznych. Akceptuję Więcej informacji