Artykuły

Kraków. Jubileuszowy wieczór Andrzeja Kozaka

- Aniele Boży, stróżu mój, Ty zawsze przy Starym Teatrze stój - powiedział Mikołaj Grabowski, dyrektor teatru, do Andrzeja Kozaka, który we wtorek [17 maja] obchodził jubileusz 50-lecia pracy artystycznej i otrzymał z tej okazji medal narodowej sceny.

Bohatera wieczoru otaczały w Muzeum Starego Teatru piękne kwiaty stanowiące namiastkę ogrodu będącego wielką pasją artysty. I właśnie od swoich fascynacji roślinami i ptakami zaczął Andrzej Kozak wieczór wspomnień. A potem były projekcje fragmentów filmów rejestrujących najważniejsze role Andrzeja Kozaka przeplatane jego komentarzami. Bo też w ciągu tych lat aktor zagrał dziesiątki ról teatralnych i filmowych, zaczynając swą przygodę aktorską jako 17-latek rolą Gawrika w "Samotnym białym żaglu" w Teatrze Młodego Widza.

W 1966 roku swoje losy związał ze Starym Teatrem, gdzie zagrał m.in. w "Mojej córeczce", w słynnej inscenizacji "Dziadów" Swinarskiego czy ukochanego Kiryłowa w "Biesach" reżyserowanych przez Andrzeja Wajdę. - Te role wchodziły w moją duszę i mięśnie, nimi się żyło - mówił.

O wszechstronności aktorskiej Andrzeja Kozaka mogliśmy się raz jeszcze przekonać, oglądając jego role z fragmentów takich przedstawień, jak: "Zatrudnimy starego klowna", "Zemsta", "Damy i huzary" czy filmów: "Pingwin", "Piątka z ulicy Barskiej", "Westerplatte". - Studiując w młodości chemię, nauczyłem się syntezy i analizy, co bardzo przydało mi się w aktorstwie - żartował jubilat, znany z dużego poczucia humoru. Nie obeszło się bez żartów. Krzysztof Globisz przekazał aktorowi życzenia od swojej... teściowej: - Przyjeżdżałeś do niej przed laty na motocyklu, więc czuję się z tobą poniekąd spowinowacony - mówił aktor.

Jerzy Nowak wspomniał żart, kiedy to podczas teatralnych wojaży zapędził przyjaciela w "kozi róg", udając, iż rozbił jedyną butelczynę z małym "co nieco". W tej radosnej atmosferze Anna Dymna wniosła do ogrodu jubilata sporych rozmiarów brzozę: - Pod nią rosną kozaki - rzekła przyglądając się kolejnemu prezentowi, czyli baobabowi syberyjskiemu.

Były też recytacje "ku czci" w wykonaniu Rafała Jędrzejczyka, a Beata Malczewska zaśpiewała artyście i zatańczyła z nim tango, skrywając życzenia dla niego za wielkim wachlarzem z białych piór.

Przy dźwiękach fanfar głowę aktora przyozdobił wieniec laurowy, co wywołało u bohatera wieczoru łzy wzruszenia. A potem życzeniom nie było końca: od Anny Polony, Jerzego Treli, Andrzeja Buszewicza i wielu teatralnych kolegów. - Chciałbym jeszcze nieraz zagrać na deskach tej sceny, ale jeśli dostanę rolę starca, to jak ją mam zagrać, skoro wciąż czuję się młodo - powiedział jubilat na zakończenie części oficjalnej wieczoru.

Na zdjeciu: Andrzej Kozak z Krzysztofem Globiszem w filmie "Anioł w Krakowie".

Pracownia

X
Nie jesteś zalogowany. Zaloguj się.
Trwa wyszukiwanie

Kafelki

Nakieruj na kafelki, aby zobaczyć ich opis.

Pracownia dostępna tylko na komputerach stacjonarnych.

Zasugeruj zmianę

x