Artykuły

Rewolucja i Czysta Forma

W księstwie Padovala grupa faszystów - wyznawców niejakiego Joachima Mieduwała, przygotowała przewrót. Przewodzi jej Cynga (nazywają go Józefem,) bardzo przystojny "lomo-am" (lomofam = l'homme aux femmes). Pomagają mu wszyscy: i sam książę Padoval de Grifuellhes, znudzony i szukający nowych rozrywek, i Pułkownik Manfred hrabia Giers, strzegący porządku stróż bezpieczeństwa publicznego, i znakomita kompozytorka - Róża van der Blaast, zafascynowana męskością Cyngi.

Zwycięstwo "mieduwalczyków" nie oznacza wcale końca krajowych przemian: oto udający Grabarza, po to, by być blisko Cyngi, Józef Leon Girtak, przywódca ludzi w szpiczastych czapkach, ujawnia prawdziwe cele "rewolucjonistów", i kompromitując Cyngę i Giersa jednocześnie tak prowadzi tłum, by kolejny przewrót zapewnił triumf jego "bezimiennego dzieła".

Napisane w roku 1921 "Bezimienne dzieło" jest więc sztuką o "podwójnej rewolucji". "Cztery akty dość przykrego koszmaru" - bo taki podtytuł nosi dedykowany Bronisławowi Malinowskiemu dramat - ukazują przebieg procesu, którym Witkacy był zafascynowany.

"Bezimienne dzieło" ma jeszcze jednego bohatera. Jest nim artysta malarz i suchotnik Plazmonik Blodestaug, zafascynowany wcieleniem w życie teoretycznych idei swojego ojca - teoretyka sztuki dr Plazmodeusza Blodestauga. Biorąc na siebie dowody szpiegowskiej działalności Cyngi, wybiera celę więzienną z Różą, która również chroni "głównego szpiega Macerbatów" z miłości. Więzienie staje się nie tylko miejscem wyrafinowanej udręki erotycznej, ale i trybuną walki o nową sztukę. W usta Plazmonika Witkacy włożył wiele tez zawartych w powstałym w roku 1919 "Wstępie do teorii Czystej Formy w teatrze". Przepuszczając poszczególne tezy tej rozprawki przez "ogień zwątpienia", bawi się Witkacy doskonale. Przy okazji mści się na ojcu - Stanisławie Witkiewiczu, który nosi wiele cech zramolałego doktora Plazmodeusza. Jest więc "Bezimienne dzieło" jednocześnie rozprawą teoretyczną na temat twórczości. Szczególnie ważna stanie się jego pointa dramaturgiczna: Plazmonik odkrywający w więzieniu tajemnicę "czystej formy", a dla utrzymania się przy życiu pracujący dla reżimu Mieduwałów, postanawia w obliczu kolejnej społecznej rewolucji do tego więzienia powrócić. Autobiograficzny adres Witkacego, prowadzącego jednocześnie z poszukiwaniami "czystej formy" dochodową firmę portretową, jest tu bardzo widoczny i poraża nawet głęboką autoironią.

"W gruncie rzeczy w sztukach Witkiewicza "poważne" jest tylko jedno: problematyka Tajemnicy Istnienia i chęć osiągnięcia jej w życiu czy sztuce - jak dowodził Jan Błoński - Reszta zawsze pozostaje dwuznaczna, zagrana, skażona komedianctwem i złą wiarą".

Krystian Lupa, absolwent pierwszego rocznika powołanego w roku 1975 Wydziału Reżyserii Dramatu w krakowskiej PWST, dał się już wtedy poznać znakomitym przedstawieniem dyplomowym "Nadobniś i koczkodanów", zrealizowanym ze studentami Szkoły Teatralnej. Powrót do Witkacego po latach okazał się znowu bardzo szczęśliwy. Rozumiejąc Witkacowskie marzenie o konieczności porzucenia realistycznej imitacji w teatrze, nawiązuje Lupa do odkryć Tadeusza Kantora w Teatrze Cricot-2. "Rozrzedzenie" tekstu prowadzi bowiem do ujawnienia zagęszczonych przez Witkacego napięć między postaciami. Wtedy okaże się, że życiowa motywacja, którą posługuje się klasyczny dramat, nie ma w ogóle sensu, pryska - co więcej - bardzo wygodna teza Konstantego Puzyny, że Witkacego należy grać "zwyczajnie" i "po bożemu".

Pokazuje to w rozciągłości już pierwsza scena, kiedy w ciemności, pośród odgłosów kopania mogiły i dźwięku wyrzucanego piasku, widz dostrzeże dziwną postać starca "stojącego nad grobem". Lupa celebruje te czynności tak długo, by widz "wyłapał" wszystkie warstwy znaczeniowe, które nabudował Witkacy. Grabarze, z których jeden okaże się za chwilę ojcem Księcia (Henryk Majcherek), a drugi - przyczajonym rewolucjonistą Girtakiem (Jan Korwin-Kochanowski), toczą bowiem dialog zatrącający o parodię Szekspira. Etapem dalszym piętrzenia tej cmentarnej sceny jest wiadomość, że starzec nad grobem - to Giers, szef policji (Edward Lubaszenko), po chwili przystępujący do antypaństwowego spisku Cyngi (Jan Nowicki i dublujący rolę Ryszard Łukowski).

Księżna Barbara (Ewa Lassek) ujawni prawdziwe ojcostwo swego syna księcia Padovala (Zygmunt Józefczak), rozgorzeje spór estetyczny ojca (Jan Guntner) z synem (Piotr Leszek Skiba), pojawią się wreszcie dwie kobiety Plazmonika: odrzucająca go Róża (Monika Niemczyk) i marząca o połączeniu z nim Klaudestyna de Montreuil (Anna Chudzikiewicz). Lupa, pragnąc za Witkacym ukazać wszelkie powikłania losowe i wewnętrzne bohaterów, postanowił zastosować antypsychologiczną metodę przedstawienia postaci i ich wzajemnych powiązań. Podobnie dialogować będzie wspaniała w postaci Róży - Monika Niemczyk z Cyngą, w którego konstrukcji Jan Nowicki zrozumiał Witkacowską zasadę "budowy roli w roli", i Plazmonikiem, miotającym się między erotyką i sztuką.

Wrażenie potęguje wizja plastyczna. Rozmowa Róży z Cyngą toczyć się będzie w odrapanym salonie, o którego świętości przypomina tylko powierzchnia i parę zniszczonych sprzętów. Salon stał się zresztą wielkim magazynem, wypełnionym olbrzymimi żelaznymi regałami pełnymi walizek w pokrowcach. Ugania po nich Zosia, dziesięcioletnia, całkowicie zdemoralizowana córka Róży. Konstrukcja zamkniętego kratą od strony widowni więzienia w kolejnym obrazie wpływać będzie na sposób wypowiadania kwestii przez Różę i Plazmonika. Żelazny pomost przed więzieniem oddzieli wreszcie w ciemności przedwięziennego placu dramati personae od motłochu, którym pokieruje Girtak (świetny Kochanowski).

Sceneria potęguje interpretacyjną zasadę Lupy, którego spektakl jest prawdziwym wydarzeniem teatralnego sezonu. Aktorzy zaś udowadniają w całej rozciągłości w Teatrze Kameralnym, że szkoda ich na udawanie Greka na dużej scenie.

Pracownia

X
Nie jesteś zalogowany. Zaloguj się.
Trwa wyszukiwanie

Kafelki

Nakieruj na kafelki, aby zobaczyć ich opis.

Pracownia dostępna tylko na komputerach stacjonarnych.

Zasugeruj zmianę

x