Artykuły

Circus mundi

Kimże jest obywatel Aleksandr Pietrowicz Kałabuszkin, który muzą twórczą objawił się Jegoruszce? Objawił mu się siedząc w restauracji z obywatelką Margaritą Iwanowną Piereswietową. Początkujący autor spojrzał nań dziarsko z marksistowskiego punktu widzenia i poczuł natchnienie oraz obowiązek, by napisać w tej sprawie do miejscowej gazety. On, "kurier radzieckiej instytucji", chciałby sobie postrzelać, a nie może, bo strzelnica zamknięta. Winny jest Aleksander Kałabuszkin, on sam, dzierżawca wesołego miasteczka.

Trzy ściany pokryte burą tapetą próbują na środku sceny wydzielić jakiś pokój. Nie bardzo się to udaje: między stołem a małżeńskim łóżkiem przebiega ruchliwy korytarz. Nawet noc nie sprowadza tu spokoju, trzaskają drzwi od wspólnej kuchni, do wspólnego wychodka. Łomocząc do mieszkania Aleksandra Kałabuszkina, lokatorka burego pokoju, Maria Podsiekalnikowa wzywa pomocy sąsiada. Jej mąż... obawia się o jego życie, jest sfrustrowany od roku nie znajduje pracy, a jeśli coś sobie zrobi? W istocie, Siemion Siemionowicz Podsiekalnikow doszedł do przekonania, że życie wcale nie jest piękne. No, na przykład, Panfiłycz da rewolwer za brzytwą. Tak oto podsuwa Podsiekalnikowowi pomysł samobójstwa i narządzie jego urzeczywistnienia. Podsuwa niechcący, choć to może i nie przypadek, że Mikołaj Erdman przydzielił mu strzelnicą w wesołym miasteczku.

Kim jest Mikołaj Robertowicz Erdman? Jest autorem sztuki o Podsiekalnikowie i Kałabuszkinie. Urodził się w Rosji w 1902 roku. Samobójcę napisał w latach 1926-30. Dopiero jednak przed rokiem autor wraz z dziełem stał się szerzej znany w swojej ojczyźnie dzięki pierwszemu opublikowaniu i wystawieniu tej sztuki.

Samobójca powstał jako drugi sceniczny utwór Erdmana. Debiutancki Mandat miał premierę w teatrze Meyerholda w 1925 roku. Natychmiast zdobył wysokie (Gorki, Łunaczarski) i powszechne uznanie. Pochwały dla młodego dramaturga łączyły się z oczekiwaniami następnych sukcesów. Nadzieje wzmogły się, gdy jesienią 1930 r. Meyerhold rozpoczął pracę nad nową sztuką Erdmana. Na próbie generalnej zjawiła się niespodziewanie "komisja wysokiego szczebla". Wystawienia Samobójców zakazano. Nie pomogło nawet wstawiennictwo Stanisławskiego. Stalin odpowiedział mu: "Moi najbliżsi towarzysze uważają, że jest pustawa i nawet szkodliwa". Jako taka została skazana na zapomnienie. Autor zaś jakby skazał się sam: przestał pisać dramaty. intermedia teatralne; wierszowane bajeczki, za które spędził kilka lat na syberyjskim zesraniu; scenariusze filmowe, za które przyznano mu Nagrodę Stalinowską - na to rozmieniał swój talent. Na to musiał go rozmieniać, żeby przeżyć. Umarł w 1970 roku. Nie przeżył tego czasu, w którym Samobójcy wciąż nie wolno było publikować ani wystawiać.

Przeżyć - ale jak? To prób! Samobójcy. Można zwyczajnie: wyspać się, najeść do syta, zająć czymś. Plus jeden warunek - nie zastanawiać się nad sensem takiego życia. Bierna egzystencja mieszczucha? A zatem w ojczyźnie rewolucji godne potępienia, satyry, godna tego, żeby ją po prostu zniszczyć. Tak też się dzieje: Podsiekalnikow nie może zasnąć w nieprzytulnym, niewłasnym mieszkaniu. [brak fragm. tekstu] Budzi go głód. Brak stałej pracy spędza sen z powiek. Musi wreszcie zapytać: jak tu żyć? W odpowiedzi Kałabuszkin łudzi go gazetowymi frazesami. Tego już nawet nie przyswaja organizm Siemiona. Nagle jego noga strzela w górę, prostując się sztywno w kolanie. To symptom nerwowy. Demonstrował go wcześniej żonie. Zawołała wtedy: "Tak nie można żyć, Siemion. Tak to można sztuki w cyrku pokazywać, ale żyć tak nie można".

Zamiłowanie do cyrku przenika Erdmanowski świat. Stopniowo wyłania się ono także z inscenizacji Jarockiego. Zapowiadają je od początku nienaturalne kontrapunkty w toku realistycznych sytuacji. Należy do nich symptom nerwowy Siemiona - ten ruch pociągniętego za sznurek pajaca. Należy tu tresura. W trzecim akcie cyrkowe widowisko osiągnie swój szczyt. W restauracji trwa pożegnalny bankiet. Za kilkadziesiąt, za kilkanaście minut Siemion Podsiekalnikow ma spełnić czyn mrożący krew w żyłach - samobójstwo. Każdy gości liczy na to, że śmierć ta zostanie poniesiona w imię jego własnej idei. Czy za wolność rosyjskiej inteligenci. Czy za ciało Kleopatry Maksimowny. "Dajcie inteligencji wolność" - rozlega się. Każdy cyrk musi mieć swoją woltyżerkę - Jarocki buduje sceniczny świat konsekwentnie. Deformacja się potęguje. Cyrk porywa. Ale teatr oddala. Z dystansu widzi się całość, rozumie się sens. - "Jak tu żyć?" A przede wszystkim - po co? Fakt, że Podsiekalnikow jest bezrobotny, oznacza po prostu, iż w porewolucyjnej Rosji nie ma on nic do roboty. Takich jak on wymownie określono mianem "byłych ludzi". Przyszłości dla nich nie ma. Przyszłość - jak dowodzi Jegoruszka - należy do mas. Masy rewolucjonistów żyją zapewne równie kiepsko, jak Podsiekalnikow, ale to mają na pociechą, że do nich należy zwycięstwo. Pewnie nawet wierzą, iż wkrótce dobrobyt komunizmu stanie się ich udziałem. Warto się tymczasem przemęczyć, wyrzeczenie jest uzasadnione przez to, co nadejdzie. Przyszły komunizm nadaje sens nijakiej teraźniejszości.

Lecz tacy jak Podsiekalnikow nie mogą liczyć na zadośćuczynienie przez historią. Oni są już na śmietniku. Co ma zrobić nikomu niepotrzebny człowiek ze swoją beznadziejną egzystencją? Jakiemu celowi ją poświacie? Jak się okazało, jedyną ideą, dla której można żyć, jest komunizm. Ale Podsiekalnikowowi-mieszczaninowi (w neutralnym sensie tego słowa) takie życie zwyczajnie nie odpowiada, co na jedno wychodzi, gdyby powiedzieć, że ta idea jest mu obca. Musi wybrać inną. I w tym cały szkopuł, z żadną inną wartością, jakakolwiek by nie była, żyć nie można, można za nią wyłącznie umrzeć. Każda idea już tylko przez to, że jest od tamtej niezależna, staje się wobec niej protestem. Prostą konsekwencją jest śmierć. Życie zostaje skondensowane do jednej teraźniejszej chwili sprzeciwu. Jego alternatywą jest powolne umieranie, w jakie przeobraża się nijaka, mdła i letargiczna egzystencja mas urzeczonych świetlaną przyszłością. "Po co żyłem tyle lat? - woła Podsiekalnikow. - Dla statystyki! Życie - ja żądam satysfakcji!" Bicie zegara przerywa bankiet. Nadeszła pora popisowego numeru. Oto satysfakcja, Podsiekalnikow. Żyłeś jako cyfra w statystyce. Za to umrzeć możesz jak bohater.

Zmartwychwstania nie będzie. Świat przeobraża się w totalny cyrk. Jego funkcjonowanie zasadza się na karmieniu fałszywą ideą i tresurze. Kałabuszkin i Margarita, dwa demony, ideologia i władza, a stosunek tych dwojga nader niejasny i podejrzany. Rządzą w cyrku dzięki strachowi, który paraliżuje. Za kilka lat będzie się mówić o nim w Rosji "wielki strach". Przez pewien czas może się wydawać, że Podsiekalnikow go przełamuje. Dzwoni na Kreml i oznajmia, iż czytał Karola Marksa i że mu się nie podobało. Nie zabijają go jednak, odkładają słuchawką.

Faktycznym protestem okazuje się odmowa umierania. To znaczy ustanowienie wartości, które ponownie uzasadniałyby życie, nadając cel ludzkiej aktywności. Światu fikcji trzeba zaprzeczyć, przywracając wagą podstawowym pojęciom. "W obliczu śmierci cóż może być bliższego, bardziej ukochanego i pokrewnego niż własna ręka, własna noga, własny brzuch". Siemion odzyskuje swoje żywe ciało, potencjalny instrument świadomego działania. Niedoszły samobójca uwalnia się ze sznurków Kałabuszkina i Margarity, koniec pajaca, koniec tresowanego zwierzaka, koniec cyrku. To nie Podsiekalnikow, lecz szalone varietes osiąga swoją agonią. Pierwsze drgawki dały o niej znać. Jarocki obnażył przed widzami paranoją zaciętego mechanizmu. Figurki wysuwają się i cofają, podnoszą i opuszczają ręce, wciąż w tym samym geście. Jeszcze raz, jeszcze raz, jeszcze jeden, jeden raz!"- przypomina się klaskanie z bankietu.

Ale tryby zaskoczą ponownie. Siemion odzyskał własne ciało, lecz nie odzyskał panowania nad nim ("Zakochałem się w moim brzuchu, towarzysze"). Miało się stać środkiem do wyzwolenia, a stało się celem. To strach o jego całość, nienaruszalność, o spokój, kazał Podsiekalnikowowi uciec z areny... na widownią. Bohater Samobójcy zaprzepaścił szansą rozerwania cyrkowego koła pośrednio także przez strach, ale bezpośrednio przez nieświadomość tego, o co toczy się gra. Dał się sprowokować i schwytać w pułapką. Na frazes - który jednak można odczytać także jako pytanie najważniejsze - odpowiada frazesem albo... kwintesencją cyrkowe; konferansjerki. "Na świecie jest tylko człowiek, który żyje i boi się śmierci - nawraca "zmartwychwstały" Podsiekalnikow. "Chce pan powiedzieć, że na świecie nie istnieją bohaterowie?" "Nawet kobieta z brodą!" - rzuca nieroztropnie Siemion. Hop! Zza jego pleców wyskakuje teściowa z twarzą obwiązaną w chustą- konsekwencja Jarockiego jest nieubłagana. Nie ma wyjścia z cyrku. Diabeł przyczaił się tylko, wystarczyło jedno słowo wypowiedziane bez namysłu, dla szarży, aby wśliznął się z powrotem i w miejsce otwarte dla wartości prawdziwych znów podrzucił brzęczące frazesy. Powiedzieć da się wszystko, nawet: "kobieta z brodą". Dopóki tak będzie, dopóty cyrk się nie skończy.

Przeciwko temu status quo zaprotestował Erdman: przestał pisać sztuki.

Pracownia

X
Nie jesteś zalogowany. Zaloguj się.
Trwa wyszukiwanie

Kafelki

Nakieruj na kafelki, aby zobaczyć ich opis.

Pracownia dostępna tylko na komputerach stacjonarnych.

Zasugeruj zmianę

x